Tuzin powodów do szczęścia BFC

Po nieudanym występie w poprzednim tygodniu BFC wróciło na zwycięską ścieżkę w wielkim stylu i pokonało bardzo mocnego rywala jakim jest Ceresit, zdobywając przy tym dwanaście bramek. Przyjrzyjmy się bliżej temu i pozostałym pięciu spotkaniom.

Trapeze zaczęło spotkanie z FC KR4KEN całkiem obiecująco, ale szybko wyjaśniło się, że to wicelider tabeli będzie dyktował warunki. Pierwsza połowa zakończyła się trzybramkowym prowadzeniem (5:2), natomiast po zmianie stron KR4KEN zdecydowanie przyspieszył i błyskawicznie powiększał swoją przewagę. Ostatecznie zatrzymał się dopiero po czternastym trafieniu i po raz szósty w sezonie zgarnął komplet punktów.

Przełomowe spotkanie dla Sto Jeden, które w końcu zdobyło swój pierwszy punkt! Pierwsza część spotkania układała się lepiej dla ZW Automation, które prowadziło 3:2. Po zmianie stron Sto Jeden czując szansę na sprawienie niespodzianki zacięcie walczyło i najpierw w 28. minucie doprowadziło do wyrównania, a po długim okresie bez gola, w 48. minucie zdobyło bramkę na 4:3. Gdy wydawało się, że komplet punktów jest już na wyciągnięcie ręki, ZW Automation błyskawicznie wyrównało i oba zespoły musiały zadowolić się jednym punktem.

Początek starcia FC Velicante Wrocław z FC 78 Wrocław był bardzo wyrównany. Po 13. minutach był remis 2:2, ale od tego momentu Velicante wrzuciło wyższy bieg i w ciągu sześciu minut zbudowało trzybramkową przewagę. FC 78 nie miało jednak zamiaru się poddawać i na przełomie pierwszej i drugiej połowy ponownie złapało kontakt. Kluczowy dla losów meczu okazał się fragment między 31. a 45. minutą, w którym Velicante zdobyło sześć kolejnych bramek i wtedy było już w stu procentach jasne, że losy tego meczu są rozstrzygnięte.

BFC w wielkim stylu pozbierało się po wpadce z LGW Football Club i w świetnym stylu pokonało Ceresit. Już po 18. minutach BFC prowadziło 5:0, a gdy wydawało się, że Ceresit rusza do odrabiania strat – po tym jak najpierw otworzył swoje konto bramkowe tuż przed przerwą, a w 32. minucie strzelił na 5:2 – BFC przycisnęło jeszcze mocniej i zasypało rywala kolejnym bramkowym gradobiciem. Siedem goli w siedemnaście minut, w sumie dwanaście trafień i zwycięstwo różnicą dziewięciu bramek. Dla BFC był to wieczór marzeń, natomiast dla Ceresit istny koszmar.

Mecz z Szalone. B od początku układał się po myśli Klubu Kokosa, który konsekwentnie budował swoją przewagę. Po pierwszej połowie wynosiła ona trzy bramki (3:0), a po zmianie stron z wyjątkiem małej przerwy na jedyne tego dnia trafienie rywali, Klub Kokosa dołożył jeszcze sześć kolejnych goli i bardzo pewnie zgarnął z boiska numer jeden komplet punktów.

Zgodnie z oczekiwaniami na boisku nie było widać sporej różnicy w tabeli między tymi ekipami, ale to wyżej klasyfikowany PKS Wariaty mógł się cieszyć z kompletu punktów. Pierwsza połowa sugerowała jednak co innego, bo to KS Amatorka schodził na przerwę prowadząc 3:2. W 31. minucie Wariaty rozpoczęły jednak ofensywną szarżę, która przyniosła aż cztery gole w ciągu pięciu minut, co właściwie przesądziło o ich zwycięstwie. KS zdołał jeszcze dodać jedno trafienie do swojego konta, ale to było zdecydowanie za mało, by zagrozić PKS-owi.