LSG i Klimek PRO szaleją w ofensywie, Fuga Team niespodziewanie traci punkty | PRO Winter Edition

Środa była z pewnością udana dla Logistic Solutions Group i Klimek PRO. Obie ekipy wykręciły niezwykle imponujące ofensywne wyniki, a do tego zgarnęły również komplet punktów. Tymczasem smakiem musiał obejść się Fuga Team, który niespodziewanie zremisował z Klubem Kokosa.

Zmagania na Kłokoczycach zaczęliśmy od meczu Logistic Solutions Group z WRO-LOT, który zakończył się imponującą wygraną tych pierwszych. Początek meczu wyglądał tak, że LSG zdobywało dwie bramki, a WRO-LOT był w stanie odpowiadać tylko jednym trafieniem, choć trzeba przyznać, że starał się dotrzymywać kroku i schodził na przerwę z “tylko” czterema golami straty (5:9). Po zmianie stron LSG odpaliło jednak prawdziwą ofensywną maszynę i dorzuciło jeszcze jedenaście bramek. Najbardziej szalał Jan Smoter, który zakończył to spotkania z aż dwunastoma trafieniami. Tymczasem WRO-LOT był w stanie dorzucić jeszcze tylko jedną bramkę i po prostu musiał uznać wyższość rywala.

Klub Kokosa podjął rękawicę z starciu z Fuga Team i dosyć niespodziewanie zdołał wywalczyć punkt. Dwa szybkie trafienia Dawida Płaczkiewicza dały Klubowi Kokosa przewagę, natomiast Fuga dość szybko doprowadziła do wyrównania. Gdy wydawało się, że pójdzie za ciosem, rywale ponownie znajdowali się z przodu. W 34. minucie Klub Kokosa jeszcze raz uzyskał dwa gole przewagi (5:3) i wydawało się, że ma wygraną na wyciągnięcie ręki. Fuga nie miała jednak zamiaru odpuszczać i najpierw złapała kontakt, a w 40. minucie zdobyła bramkę na 5:5, co jak się potem okazało, było trafieniem ustalającym wynik tego meczu.

Klimek PRO rozkręcił się na dobre i tym razem nie dał najmniejszych szans FC Pączusie! Klimek otworzył wynik już w pierwszej minucie, natomiast Pączusie przynajmniej w pierwszym kwadransie walczyły bardzo dzielnie i jeszcze w 14. minucie przegrywały tylko 3:4. Jeszcze przed przerwą Klimek postanowił znacznie przyspieszyć i zdobył pięć kolejnych bramek, a po zmianie stron nie miał zamiaru zwalniać, przez co bramkarz Pączusi jeszcze dziesięciokrotnie musiał wyjmować piłkę z siatki, a jego ekipa pogodzić się z wysoką i bolesną porażką.

Na zakończenie dnia FC Outsiders pokonali PRO TEAM. Bardzo ważne dla losów całego spotkania były jego pierwsze fragmenty, bo Outsiders rozpoczęli od mocnego uderzenia i już po 12. minutach prowadzili aż 5:0! Zespół organizatora w końcu wziął się w garść i jeszcze przed przerwą zniwelował część strat, a po zmianie stron wciąż dzielnie walczył, aż w końcu w 45. minucie złapał kontakt (7:6). Outsiders wytrzymali jednak próbę nerwów i nie dali się dogonić, a w 50. minucie zdobyli jeszcze bramkę pieczętującą ich zwycięstwo.