DizBud wygrywa mistrzowską batalię! | PRO Winter Edition

Środowe starcia przesądziły o losach mistrzostwa w Ekstraklasie! Korespondencyjna batalia między Ceresit a DizBud zakończyła się szczęśliwie dla tych drugich. Zobaczmy, jak wyglądały wszystkie wczorajsze spotkania.

Presja walki o tytuł odcisnęła swoje piętno na Ceresit, który miał sporo problemów w starciu z WRO-LOT. Co prawda już w ciągu pierwszych jedenastu minut udało się wyjść na dwubramkowe prowadzenie, ale rywale nie mieli zamiaru się podawać i do przerwy mieliśmy remis 3:3. Po zmianie stron Ceresit ponownie przejął kontrolę nad meczem, zdobywając pięć kolejnych bramek. Gdy wydawało się, że wicelider tabeli pewnie zmierza po zwycięstwo, WRO-LOT przebudził się w samej końcówce, strzelił cztery gole między 43. a 48. minutą i złapał kontakt. Ceresit wytrzymał jednak napór rywala i tuż przed ostatnim gwizdkiem dwukrotnie znalazł drogę do bramki, zapewniając sobie tym samym komplet punktów. Jak się potem okazało, zwycięstwo nie wystarczyło jednak, by zgarnąć mistrzowski tytuł.

W starciu dwóch pretendentów do pierwszoligowego podium Klub Kokosa pokonał Jaxan. Ale cóż to było za starcie! Od pierwszych minut trwała prawdziwa ofensywna wojna, w której początkowo inicjatywę miał Jaxan. Już w 15. minucie udało się zbudować czterobramkową przewagę (6:2), jednak Klub Kokosa nie pozwolił na dalszą ucieczkę i jeszcze przed przerwą zniwelował większość strat (7:6). Po zmianie stron ponownie to Jaxan narzucał ton tej rywalizacji i próbował zbudować sobie przewagę, ale Klub Kokosa nie miał zamiaru odpuszczać. Losy meczu rozstrzygnęły się w samej końcówce. Między 42. a 49. minutą Klub Kokosa strzelił pięć goli, dzięki czemu odrobił wcześniej poniesione straty z nawiązką i mimo starań przeciwnika dowiózł korzystny wynik do końca.

Klimek PRO mógł sobie zapewnić miejsce na podium na koniec sezonu, ale niespodziewanie przegrał z Radą Biznesu i skomplikował swoją sytuację. Początek nie zapowiadał kłopotów Klimka, który już po siedmiu minutach był na dwubramkowym prowadzeniu (3:1), ale w kolejnych fragmentach Rada Biznesu doszła do głosu i do 22. minuty odrobiła wszystkie straty ze sporą nawiązką (7:3). Klimek nie miał zamiaru się poddawać i walczył o odwrócenie losów tego meczu. Zdołał nawet złapać kontakt, jednak Rada Biznesu nie pozwoliła się dogonić i utrzymała korzystny wynik do samego końca.

DizBud miał przed swoim meczem klarowną sytuację. Zwycięstwo zapewni mistrzostwo, natomiast jakiekolwiek potknięcie sprawi, że tytuł wymknie się z rąk. DizBud wziął sobie to do serca i szybko objął prowadzenie, jednak LSG nie odpuszczało i utrzymywało wynik w okolicach remisu. Dopiero w końcówce pierwszej połowy DizBud wyraźnie przyspieszył i uciekł na trzybramkowy dystans (7:4). Po zmianie stron LSG zostało w grze i ponownie złapało kontakt, jednak w końcowych fragmentach spotkania ruszyła kolejna ofensywna nawałnica w wykonaniu DizBud, co już ostatecznie przesądziło o losach meczu oraz o mistrzowskim tytule dla tej ekipy!