Flagman znów błyszczy, Wilki wracają na właściwe tory
Flagman odnosi kolejne imponujące zwycięstwo, a broniący tytułu Wolves Wrocław szybko rehabilitują się za ubiegłotygodniową porażkę. Zapraszamy na relajcę z wszystkuch siedmiu poniedziałkowych spotkań.

Mocne Chłopy przejęły kontrolę od samego początku. Rywale próbowali się odgryzać, ale było ich stać tylko na pojedyncze odpowiedzi, podczas gdy ich obrona była w pierwszej połowie seryjnie karcona. Ostatecznie do przerwy mieliśmy już wynik 5:2, a w drugiej odsłonie Noname Team nie tylko nie odrabiał strat, ale całkowicie zacięła się również defensywa. Tymcasem Mocne Chłopy były skupione na swojej grze, dorzuciły jeszcze trzy trafienia i odniosły pewne zwycięstwo.

Black Fox objęli prowadzenie już w drugiej minucie, ale Sii potrzebowało zaledwie chwili, by się pozbierać, bo w 8. minucie ponownie mieliśmy remis (1:1). Ten wynik utrzymywał się przez dłuższą chwilę, aż w końcu Black Fox ruszyli do ataku tuż przed przerwą i zdobyli bramkę na 2:1. Po zmianie stron Sii jeszcze raz doprowadziło do wyrównania, natomiast ostatnie słowo należało do Lisów, które w 39. minucie strzeliły na 3:2, ustalając tym samym wynik spotkania i notując już trzecie zwycięstwo w jesiennych rozgrywkach!

GOJA Wrocław od początku chciała pokazać, że ubiegłotygodniowa porażka to tylko potknięcie i już po dziewięciu minutach meczu znalazła się na dwubramkowym prowadzeniu (2:0). Future Stars PaliPali nie miało zamiaru załamywać rąk i w 19. minucie złapała kontakt, jednak tuż po zmianie stron GOJA ponownie uciekła na dwa gole (3:1). W drugiej części schemat cały czas się powtarzał. PaliPali zbliżało się na dystans jednej bramki, po czym GOJA znów odskakiwała. Od 39. minuty utrzymywał sie wynik 4:3 dla GOJA Wrocław i jak się potem okazało, nie uległ już zmianie do samego końca.

PD WildBoars postanowili nie brać jeńców w starciu z Rocon Gumzamet Fidasz i ruszyli z ofensywną nawałnicą od pierwszych minut. Worek z bramkami otworzył się już w pierwszej minucie, a do końca pierwszej połowy Dziki zbudowały już naprawdę komfortowe prowadzenie (5:1). W drugiej części Fidasz prezentował się nieco lepiej i gdy w 38. minucie zbliżył się na trzy bramki (6:3), wydawało się, że być może jeszcze o coś powalczy. WildBoars byli jednak bezlitośni w końcówce, dorzucili cztery trafienia i w świetnym stylu odnieśli pierwsze zwycięstwo tej jesieni.

BFC potrzebowało ośmiu minut, żeby otworzyć wynik meczu, ale gdy już tego dokonało, to weszło na naprawdę wysokie obroty. Do 20. minuty udało się dołożyć jeszcze pięć kolejnych trafień i to już praktycznie rozstrzygnęło o losach tego meczu. Od tamtej pory Hasbulla wziął się do roboty i zaczął mozolnie odrabiać straty, natomiast BFC miało wszystko pod pełną kontrolą i komfortowo dowiozło korzystny wynik do samego końca, wygrywając ostatecznie 7:4.

Po znakomitym meczu i pokonaniu urzędujących mistrzów, Flagman poszedł za ciosem i sięgnął również po komplet punktów w starciu z Alpine Stars. Już pierwszy nieco ponad kwadrans ustawił ten mecz, bo Flagman po 16. minutach prowadził już 4:0, a do 31. minuty zrobiło się już 7:1! W związku z tym ostatnie 20. minut nie było już aż tak emocjonujące i choć Alpine Stars próbowało przynajmniej zmniejszyć rozmiary porażki, to Flagman nie pozostawał dłużny i ostatecznie wygrał na boisku numer jeden 9:3!

Wolves Wrocław szybko zrehabilitowali się za porażkę z ubiegłego tygodnia i tym razem wyszli obroną ręką ze starcia z Kruk S.A. Pierwsza połowa sugerowała jednak, że nie będzie to łatwa przeprawa, bo za każdym razem, gdy Wilki obejmowały prowadzenie, Kruk był w stanie wyrównać (3:3). Sytuacja uległa zmianie w drugiej części. Mistrzowie Ekstraklasy wrzucili wyższy bieg i do 34. minuty uciekli na trzybramkowy dystans (6:3). Kruk próbował nawiązywać walkę i gonić wynik, ale siła rażenia po stronie Wolves była po prostu zbyt duża. Wilki wygrały ostatecznie 9:5 i po raz drugi w tym sezonie mogły się cieszyć z kompletu punktów.