Dzień pogromów

We wtorkowy wieczór Flagman, Faworit i FC Orzechowa dosłownie znokautowały swoich przeciwników, notując bardzo efektowne zwycięstwa. Zapraszamy na podsumowanie wtorku na Lotniczej i Kłokoczycach.

Sii pozostaje niepokonane i zgarnia czwarte zwycięstwo w wiosennych rozgrywkach! Od początku spotkania obrona ZW Automation zmagała się z problemami, a gdy w piątej minucie została złamana po raz pierwszy, kolejne trafienia przychodziły już z większą łatwością, bo do końca pierwszej połowy udało się wypracować trzybramkową przewagę (4:1). W drugiej odsłonie obie ekipy najpierw dorzuciły po jednym golu, ale od 40. minuty na boisku rządziło już tylko Sii, które zdobyło jeszcze cztery kolejne bramki i wygrało ostatecznie aż 9:2.

Mocne Chłopy już po czterech minutach prowadziły, ale jak się potem okazało, były to miłe złego początki. W 12. minucie OIRP Seniors złapało kontakt, a pod koniec pierwszej połowy dorzuciło jeszcze dwa trafienia, co pozwoliło odrobić wszystkie straty z nawiązką (3:2). Po zmianie stron trwała ofensywna nawałnica OIRP, które w ciągu dziesięciu minut strzeliło jeszcze trzy kolejne gole i właściwie rozstrzygnęło w tej sposób losy meczu. Mocne Chłopy próbowały jeszcze nawiązać walkę, ale były w stanie jedynie zmniejszyć rozmiary porażki.

Flagman zdemolował MPK Wrocław i w wielkim stylu zapisał na swoim koncie komplet punktów! Nawałnica ze strony Flagman ruszyła już w trzeciej minucie, a do końca pierwszej połowy udało się uzbierać aż siedem trafień (7:0). W drugiej odsłonie to MPK trafiło do siatki jako pierwsze i wydawało się, że może da to początek “remontadzie”, jednak jak się potem okazało, było to tylko honorowe trafienie. Flagman całkowicie zdominował dalszą część meczu, dorzucił jeszcze dziewięć kolejnych bramek i wygrał ostatecznie aż 16:1!

Dolnośląska Okręgowa Izba Inżynierów Budownictwa kroczy od zwycięstwa do zwycięstwa i postanowiła kontynuować swoją serię w meczu z CHILL GUYS. DOOIIB zadała pierwsze ciosy w 14. i 16. minucie, ale CHILL GUYS odpowiedzieli bramką kontaktową w 18. minucie. Wynik wisiał na włosku niemal do samego końca, aż wreszcie na trzy minuty przed zakończeniem spotkania DOOIIB dorzuciła trafienie numer trzy, a niemal w ostatniej akcji meczu ustaliła wynik na 4:1.

Czarna seria FC Velicante Wrocław trwa. Tym razem mistrzowie jesieni nie mieli najmniejszych szans w starciu z Faworit. Worek z bramkami otworzył się już w trzeciej minucie, a w pierwszej połowie wypadło z niego sześć trafień. Już wtedy było właściwie wiadomo, że Faworit może być spokojny o zgarnięcie kompletu punktów, jednak w drugiej części zawodnicy tej ekipy postanowili się nie zatrzymywać i jeszcze pięciokrotnie znaleźli drogę do bramki rywala, ostatecznie wygrywając aż 11:0!

Henry Kruse Polska stoczyło zaciętą batalię z UBS, w której losy zwycięstwa ważyły się do samego końca. Od pierwszych minut trwała wymiana ciosów i nikt nie miał zamiaru odpuszczać. W ciągu pierwszych 25. minut obie ekipy zdobyły po dwie bramki, a 2:2 remis utrzymywał się przez dłuższą chwilę. Decydujące okazało się ostatnie osiem minut. To wtedy Henry Kruse przyspieszyło, co zaowocowało golami w 42. i 44. minucie (4:3). UBS próbował jeszcze odwrócić wynik i nawiązał kontakt w 47. minucie, ale zabrakło mu czasu, by doprowadzić do wyrównania.

RunnersHood zaczęli od mocnego uderzenia i już po upływie siedmiu minut mieli na koncie dwa trafienia (2:0). FC Dinamo Wrocław nie miało jednak zamiaru odpuszczać i strzeliło gola kontaktowego w 15. minucie, a gdy minutę później RunnersHood jeszcze raz uciekli na dystans dwóch bramek, Dinamo ponownie znalazło sposób, by złapać kontakt (3:2). Ostatnie słowo w pierwszej połowie należało jednak do ekipy RunnersHood, która za sprawą Filipa Mikołajka w 22. minucie ukąsiła po raz czwarty (4:2). Ten wynik utrzymywał się przez niemal całą drugą połową, ale Dinamo grało ambitnie i ta ambicja została nagrodzona golem na 4:3 w 46. minucie. RunnersHood nie ugięli się jednak pod presją i dowieźli korzystny wynik do samego końca.

Jaxan szybko zapomniał o porażce z Elbro i wrócił na właściwą ścieżkę, pokonując ZF Group. Artur Dziubiński dał swojej ekipie prowadzenie, ale dosłownie kilka chwil później zaliczył również trafienie samobójcze. Remis 1:1 utrzymywał się do końca pierwszej połowy, a po zmianie stron to ZF Group strzeliło jako pierwsze (2:1). Zaledwie minutę później znów mieliśmy remis, a w 43. minucie Jaxan ponownie prowadził (3:2). ZF Group nie miało zamiaru składać broni i błyskawicznie wyrównało, natomiast ostatnie słowo należało do Jaxan, który w 46. minucie ostatecznie zapewnił sobie zwycięstwo (4:3).

Łojowice Jónajted już w pierwszym kwadransie postanowiły ruszyć na swojego przeciwnika z całym impetem i zaowocowało to czterema kolejnymi trafieniami! W dalszej części pierwszej połowy ControlTec prezentował się już znacznie lepiej i zdołał nawet zmniejszyć nieco straty, mimo że Łojowice również nie zdejmowały nogi z gazu (6:3). W drugiej odsłonie spotkanie było już jednak pod pełną kontrolą Łojowic, które nie tylko uszczelniły defensywę, ale dorzuciły również jeszcze trzy bramki i ostatecznie wygrały aż 9:3.

Klub Kokosa i LGW Football Club stoczyły ekscytującą bitwę, która ostatecznie zakończyła się zwycięstwem tych pierwszych. Kokosy objęły prowadzenie w piątej minucie, po czym LGW odpowiedziało dwoma trafieniami, ale tuż przed przerwą ponownie mieliśmy remis (2:2). Po zmianie stron to LGW przejęło kontrolę, zdobyło bramki w 27. i 38. minucie i wydawało się, że pewnym krokiem zmierza po pełną pulę. Klub Kokosa miał jednak inne plany i w końcówce spotkania najpierw odrobił wszystkie straty, a w 47. minucie rzutem na taśmę zapewnił sobie komplet punktów!

Furia Dorada nie pozostawiła złudzeń NDB i w dobrym stylu sięgnęła po komplet punktów. Już po czterech minutach Furia uciekła na dwubramkowy dystans, ale gdy pod koniec pierwszej połowy NDB doprowadziło do wyrównania, wydawało się, że będziemy świadkami wyrównanej walki do samego końca. Jeszcze przed przerwą Furia wzięła się jednak do roboty i znów znalazła się na dwubramkowym prowadzeniu, a w drugiej części rozstrzelała się na dobre. Jeszcze ośmiokrotnie udało się znaleźć drogę do bramki przeciwnika, podczas gdy ten nie był w stanie odpowiedzieć ani razu i w konsekwencji Furia mogła się cieszyć z okazałego zwycięstwa.

Trafienie samobójcze już w trzeciej minucie okazało się ponurą zapowiedzią tego, co jeszcze czekało w tym spotkaniu na AKS Bzowa. FC Orzechowa z biegiem czasu nabierała tylko wiatru w żagle, raz za razem karcąc obronę rywala. W pierwszej połowie udało się to zrobić jeszcze czterokrotnie, a po zmianie stron padło jeszcze pięć bramek, dzięki czemu Orzechowa mogła się cieszyć z naprawdę okazałego zwycięstwa na koniec wtorkowych zmagań.