Ekstraklasowe szaleństwo!
Wygrana Wolves Wrocław z Alpine Stars i FC Hasbulla z PD WildBoars sprawia, że na kolejkę przed końcem wszystkie cztery ekipy mają jeszcze szansę na mistrzostwo! Zapraszamy na relację ze wszystkich poniedziałkowych spotkań.

FC Dinamo Wrocław od początku postanowiło zdominować starcie z Tarantem Krzyżowice i błyskawicznie zaczęło budować przewagę. Najpierw zrobiła się ona dwubramkowa (2:0), a gdy Tarant złapał kontakt, Dinamo odpowiedziało kolejną serią trafień. Ekipa z Krzyżowic nie była w stanie wytrzymać wysokiego tempa narzuconego przez rywali i to Dinamo schodziło na przerwę z naprawdę solidną zaliczką (7:3). Po zmianie stron działo się już znacznie mniej i choć Tarant zmniejszył nieco straty w 35. minucie, to Dinamo miało wszystko pod kontrolą, dorzuciło jeszcze dwa gole w końcówce i przypieczętowało okazałe zwycięstwo.

Mecz na szczycie drugiej ligi na remis. Pierwszy cios zadał Team Maślice, który w 11. minucie objął prowadzenie, ale Dominat Wrocław zaledwie dwie minuty później zdołał doprowadzić do wyrównania. Tuż przed przerwą Maślice przeprowadziły kolejny skuteczny atak i na koniec pierwszej połowy zyskały minimalną przewagę (2:1). Po zmianie stron Dominat dążył do wyrównania aż wreszcie dopiął swego w 37. minucie. Ostatecznie nikt nie zdołał zadać decydującego ciosu i obie ekipy musiały zadowolić się jednym punktem.

ABM System był delikatnym faworytem meczu na boisku numer jeden i pokazał to w dziewiątej minucie, gdy po raz pierwszy znalazł sposób na defensywę przeciwnika i objął prowadzenie. Sokół Wrocław nie potrzebował jednak wiele czasu, by wrócić na właściwe tory, bo po upływie zaledwie trzech minut doprowadził do wyrównania. Wynik 1:1 utrzymywał się bardzo długi i losy zwycięstwa ważyły się do samego końca, aż wreszcie w 50. minucie Wojciech Szkudlarek rzutem na taśmę zapewnił Sokołowi komplet punktów!

Pierwszej pół godziny meczu Noname Team i CleverFrame Galacticos stało pod znakiem prawdziwej wymiany ciosów. Za każdym razem, gdy Noname Team wychodził na prowadzenie, Galacticos odpowiadali i doprowadzali do wyrównania. W 30. minucie było 4:4, ale w końcowych fragmentach Noname wrzucił wyższy bieg i do dobrze funkcjonującej ofensywy, dorzucił jeszcze szczelną defensywę. Trzy kolejne trafienia rozstrzygnęły kwestię zwycięstwa w tym spotkaniu i zapewniły Noname Team komplet punktów.

GOJA Wrocław otworzyła wynik meczu w szóstej minucie, ale Kruk S.A. odpowiedział błyskawicznie i dzięki dwóm kolejnym trafieniom odrobił straty z nawiązką (2:1). Przez kolejne ponad pół godziny nie doczekaliśmy się kolejnych goli, a najciekawsze i decydujące wydarzenia miały miejsce w ciągu ostatnich dziesięciu minut. Najpierw GOJA strzeliła gola na 2:2, następnie Kruk ponownie wyszedł na prowadzenie, ale ostatnie słowo należało do GOJI, która w 48. minucie ustaliła wynik meczu na 3:3.

Dzięki bramkom w szóstej i ósmej minucie PD WildBoars objęli dwubramkowe prowadzenie, ale FC Hasbulla szybko złapał właściwy rytm i do 15. minuty było już 2:2. Tuż przed przerwą Dziki ponownie zyskały minimalną przewagę (3:2) i wydawało się, że wszystko zmierza dla nich w dobrą stronę. Hasbulla miał jednak inne plany i po zmianie stron zdobył trzy kolejne bramki (5:3). Dziki nie składały broni, dzięki czemu do 40. minuty odrobiły straty (5:5), ale w końcówce więcej zimnej krwi zachowali zawodnicy Hasbulli, którzy jeszcze dwukrotnie znaleźli sposób na defensywę rywala i zapewnili sobie komplet punktów!

Po znakomitej fazie zasadniczej Alpine Stars przegrywają już drugi mecz w grupie mistrzowskiej! Tym razem zbyt mocna okazała się ekipa Wolves Wrocław, która pierwsza ruszyła do ataku i do 20. minuty wypracowała sobie dwubramkową przewagę (2:0). Alpine zareagowało jednak znakomicie i jeszcze w końcówce pierwszej połowy odrobiło straty, a tuż po zmianie stron wyszło na prowadzenie (3:2). Korzystny wynik utrzymywał się przez niemal kwadrans, natomiast Wilki w końcu dopięły swego i strzeliły gole w 40. oraz 41. minucie (4:3). Losy zwycięstwa ważyły się do samego końca. Najpierw Alpine wyrównało w 49. minucie, ale tuż przed końcem Wolves dwukrotnie złamali defensywę przeciwnika, dzięki czemu rzutem na taśmę zapewnili sobie arcyważny komplet punktów!

Kozacy 69 byli murowanym faworytem starcia z Trapeze i wywiązali się z tej roli. Kozacy objęli prowadzenie już w trzeciej minucie, ale Trapeze nie miało zamiaru oddawać punktów za darmo i w 15. minucie doprowadziło do wyrównania. W kolejnych fragmentach zarysowała się już jednak wyraźna przewaga Kozaków, którzy strzelili aż cztery kolejne gole i do 33. minuty wypracowali sobie solidną zaliczkę (5:1). Ta seria praktycznie rozstrzygnęła losy meczu i obie ekipy dorzuciły jeszcze po jednym trafieniu, ale to Kozacy wygrali ostatecznie 6:2.