• PRESTIŻOWY TURNIEJ SOCCA - KLIKNIJ TUTAJ, BY DOWIEDZIEĆ SIĘ WIĘCEJ!

Ostatni dzień wiosny!

Za nami ostatni dzień wiosennych zmagań w rozgrywkach PRO. Zobaczmy, co działo się we wszystkich czwartkowych starciach, które zwieńczyły ten sezon.

Pierwsza połowa nie obfitowała w wiele udanych ofensywnych akcji, aż wreszcie to KS Amatorka przełamał impas i strzelił pierwszego gola w 24. minucie. Po zmianie stron Amatorka poszła za ciosem i w 31. minucie była już na dwubramkowym prowadzeniu, ale gdy wydawało się, że zwycięstwo jest już na wyciągnięcie ręki, Foreign Front postanowił zaatakować. Szturm na bramkę rywali przyniósł aż cztery bramki w ciągu sześciu ostatnich minut, dzięki czemu Foreign Front rzutem na taśmę zapewnił sobie zwycięstwo oraz mistrzowski tytuł!

Schaeffler powoli się rozkręcał, zdobył tylko jedną bramkę w pierwszej połowie, ale wyraźnie przyspieszył po zmianie stron, Wówczas ofensywne akcje nabrały tempa, a Vorwerk miał spore problemy z ich zatrzymaniem. Schaeffler jeszcze czterokrotnie znalazł drogę do bramki, podczas gdy ekipę Vorwerk było stać zaledwie na jedno honorowe trafienie. Mimo zwycięstwa Schaeffler nie zaliczył już żadnego awansu w piątoligowej tabeli i zakończył wiosnę na trzecim miejscu.

Łojowice Jónajted wiedziały, że nie grają już o mistrzostwo, ale i tak pewnie pokonały RK ESSA i przypieczętowały zdobycie srebrnego medalu. Od samego początku Łojowice nękały obronę rywala i już w pierwszej połowie zbudowały sobie pięciobramkową przewagę (5:0). Po zmianie stron obraz gry wyglądał niemal identycznie. Jónajted strzelało gola za golem, dorzucając ostatecznie jeszcze sześć trafień, podczas gdy RK ESSA była w stanie strzelić tylko jednego gola w samej końcówce spotkania.

Furia Dorada zaczęła od dwóch szybkich goli, ale FC Dinamo Wrocław błyskawicznie odpowiedziało i dzięki czterem kolejnym trafieniom odrobiło straty z nawiązką (4:2). Sytuacja w pierwszej połowie była bardzo dynamiczna, obie drużyny były w stanie znaleźć sposób na defensywę rywala, ale to Dinamo schodziło na przerwę z minimalną przewagą (6:5). W drugiej odsłonie najpierw Dinamo znów uciekło na dwubramkowy dystans, ale w ostatnim kwadransie maszyna się zacięła, a Furia ruszyła w szaleńczą pogoń. Pięć kolejnych goli pozwoliło całkowicie odwrócić wynik meczu i sprzątnąć zwycięstwo sprzed nosa rywala!

FC KR4KEN musiał wygrać, żeby zapewnić sobie mistrzostwo czwartej ligi i wywiązał się z tego zadania! KR4KEN postanowił uciec na bezpieczny dystans już w pierwszej połowie i wypracował sobie czterobramkową przewagę (4:0). OIRP podjęło rękawicę w drugiej części i do 34. minuty odrobiło połowę strat (4:2). KR4KEN nie miał jednak zamiaru dać się dogonić i błyskawicznie wrócił do dobrej gry z pierwszej połowy, dorzucając do swojego dorobku jeszcze cztery trafienia. Ostatecznie KR4KEN wygrał 8:3 i w świetnym stylu przypieczętował mistrzowski tytuł!

Team Maślice wywiązał się z zadania obrony podium, a wygrana z FC 78 Wrocław pozwoliła nawet zakończyć wiosnę na drugim miejscu. Maślice otworzyły wynik meczu w ósmej minucie, ale FC 78 Wrocław nie odpuszczał, przynajmniej w pierwszej połowie dzielnie walczył i do przerwy mieliśmy remis (3:3). Tuż po zmianie stron FC 78 wyszło nawet na prowadzenie, ale potem Maślice przejęły kontrolę nad boiskowymi wydarzeniami. Udało się uszczelnić defensywę oraz poprawić atak, dzięki czemu Maślice odwróciły niekorzystny wynik i ostatecznie wygrały 8:5!

Port Lotniczy Wrocław S.A. nie przejął się tym, że grał już teoretycznie o nic i wygrał również ostatni mecz sezonu! W pierwszej połowie udało się napocząć rywala i strzelić trzy gole (3:0), a w drugiej części trwał ofensywny napór, który do 42. minuty przyniósł jeszcze cztery kolejne trafienia (7:0). Dopiero w samej końcówce Dominat był w stanie nawiązać wyrównaną walkę o obie ekipy zdobyły jeszcze po kilka bramek, natomiast losy zwycięstwa zostały rozstrzygnięte już dużo wcześniej.

Nic Się Nie Stało musiało wygrać, by wywalczyć utrzymanie, ale nie był w stanie nawiązać walki z Klimek PRO i musi się pożegnać z czwartą ligą. Pierwsza połowa była obiecująca dla NSNS, bo już w drugiej minucie udało się otworzyć wynik, a w 25. minucie podwyższyć prowadzenie. Od tamtego momentu zaczęły się jednak schody, bo Klimek błyskawicznie odrobił straty, a potem do 42. minuty zbudował sobie aż sześciobramkową zaliczkę i właściwie rozstrzygnął losy tego starcia (8:2). Nic Się Nie Stało próbowało jeszcze podjąć rękawicę w końcówce, ale było już zdecydowanie za późno, by myśleć o odwróceniu wyniku.