Ofensywny popis Żernik
FC Żerniki pokonały AKS Bzowa Wrocław, ale styl i rozmiary tego zwycięstwa były po prostu imponujące! Sprawdźmy dokładniej co działo się w tym i w pozostałych środowych spotkaniach.

Po efektownym zwycięstwie w poprzednim tygodniu tym razem MPK nie było aż tak efektowne, ale ponownie zgarnęło komplet punktów. Już po sześciu minutach udało się wyjść na trzybramkowe prowadzenie (3:0), ale Noname Team nie miał zamiaru się poddawać i do przerwy złapał kontakt (3:2). Po zmianie stron MPK przeprowadziło kolejny ofensywny szturm, zdobyło cztery kolejne bramki i w 44. minucie już wszystko było właściwie jasne. Noname Team zdołał strzelić jeszcze jednego gola, jednak nie było szans, by odwrócić losy meczu.

FC Orzechowa po raz kolejny imponuje! Tym razem nie dała najmniejszych szans ZW Automation. Pierwsza bramka padła w 2. minucie i wraz z upływem czasu przewaga błyskawicznie rosła. Ostatecznie Orzechowa aż piętnaście razy znalazła drogę do bramki rywala, podczas gdy ZW Automation było stać jedynie na jedno honorowe trafienie. Trzeci komplet punktów i znakomity bilans bramkowy pozwolił Orzechowej znaleźć się na szczycie tabeli piątej ligi po trzech tygodniach rozgrywek i nic nie wskazuje na to, że ktoś będzie w stanie zatrzymać tę ekipę.

Zwycięstwo FC Żerniki z AKS-em Bzowa już jest pewną niespodzianką, ale jego rozmiary to już dosłownie sensacja! Żerniki całkowicie zdominowały swojego rywala i urządziły sobie prawdziwe ofensywne święto pod bramką AKS-u. Siedemnaście bramek i czterech zawodników z trzema lub więcej bramkami na koncie. Żerniki zaimponowały, a Bzowa po dobrym początku sezonu poniosła spektakularną porażkę, o której będzie chciała jak najszybciej zapomnieć.

Elbro było zdecydowanym faworytem meczu z NDB, jednak musiało mocno powalczyć o komplet punktów. W 17. minucie udało się wyjść na prowadzenie, jednak NDB nie miało zamiaru odpuszczać i tuż po przerwie doprowadziło do wyrównania. Remis utrzymywał się niemal do samego końca, aż wreszcie w 49. minucie Andrzej Rak zdobył bramkę, która zapewniła Elbro wygraną.

LGW Football Club wciąż nie może się odnaleźć w pierwszoligowych realiach. Tym razem spadkowicz z Ekstraklasy musiał uznać wyższość Logistic Solutions Group. W pierwszej połowie obie ekipy prowadziły prawdziwą wymianę ciosów. LSG wychodziło na prowadzenie, a LGW za każdym razem odpowiadało. Tuż przed przerwą LSG zdobyło jednak bramkę na 3:2 i nie dało sobie wydrzeć tego prowadzenia po zmianie stron. W ostatnich fragmentach meczu udało się nawet dorzucić dwa kolejne trafienia i zapewnić sobie drugi komplet punktów w sezonie, a LGW Football Club będzie musiał powalczyć o pierwsze zwycięstwo w przyszłym tygodniu.

Kruk S.A. kontynuuje wymarzony start w pierwszej lidze i notuje kolejne zwycięstwo. Świetna końcówka pierwszej połowy meczu z BFC pozwoliła uciec na bezpieczną odległość (5:1), a po zmianie stron udało się utrzymać wysoki poziom i jeszcze powiększyć przewagę. BFC próbowało walczyć, jednak mocna końcówka Kruka przyniosła efekt w postaci kilku kolejnych trafień i przypieczętowała trzecie zwycięstwo w sezonie.

W starciu CleverFrame Galacticos z Dominatem Wrocław długo utrzymywał się bezbramkowy remis. Ofensywną niemoc w 21. minucie w końcu przełamał Dominat, który na przerwę schodził prowadząc 2:0. Po zmianie stron Galacticos wciąż nie mogli znaleźć sposobu na obronę rywala, natomiast Dominat dopisywał do swojego konta kolejne trafienia. Między 35. a 39. minutą bramkarz Galacticos aż trzykrotnie wyjmował piłkę z siatki i już wtedy stało się jasne, że losy meczu są rozstrzygnięte. Wszystko na co było stać Galacticos to jedno honorowe trafienie w 43. minucie, natomiast Dominat dorzucił jeszcze jednego gola w końcówce i ustalił wynik meczu na 6:1.

Jako pierwsi do ataku ruszyli Lepas Wyznawcy, którzy w 17. minucie prowadzili już 2:0. W końcówce pierwszej połowy przebudził się jednak FC 78 Wrocław i dzięki trafieniom w 22. i 23. minucie doprowadził do wyrównania. Po zmianie stron wciąż trwała wymiana ciosów. Wyznawcy wychodzili na prowadzenie, a FC 78 zdobywało bramkę wyrównującą. Żadna z ekip nie chciała odpuścić i w ostateczności obie musiały się zadowolić jednym punktem, bo spotkanie zakończyło się remisem 4:4.

Piango i Jaxan stoczyły zacięty bój, który ostatecznie zakończył się zwycięstwem dotychczasowego lidera tabeli. Przez całe spotkanie Jaxan był minimalnie z przodu i to Piango musiało gonić wynik. Po pierwszej połowie był jednak remis 4:4, ale po zmianie stron Jaxan wrzucił wyższy bieg i w 41. minucie prowadził już 7:4. Piango postanowiło jeszcze powalczyć i zaczęło niwelować straty w końcówce. Udało się nawet złapać kontakt, ale zabrakło już czasu, by doprowadzić do wyrównania.