Wiosna rozpoczęta!
Za nami inauguracja wiosennej edycji rozgrywek PRO! Sprawdźmy co wydarzyło się we wszystkich ośmiu poniedziałkowych spotkaniach.

Spotkanie zaczęło się po myśli Deichmann, który już w trzeciej minucie dzięki samobójczemu trafieniu Mirosława Motyki wyszedł na prowadzenie. Motyka jeszcze w pierwszej połowie zdołał się jednak zrehabilitować i zdobył dwie bramki, ale tuż przed przerwą Deichmann doprowadził do wyrównania dzięki trafieniu Rafała Winograda. Po zmianie stron remis utrzymywał się przez niemal całą drugą połowę, ale ostatecznie na minutę przed końcem Radosław Groblicki zdobył bramkę, która zapewniła Magikom komplet punktów.

Łojowice Jónajted zainaugurowały wiosenne rozgrywki pewnym zwycięstwem z ZW Automation. Już po sześciu minutach dzięki dwóm bramkom Maksa Mikołajczyka Łojowice wyszły na prowadzenie i dzięki szczelnej defensywie utrzymywały je przez kolejne niemal pół godziny. W drugiej odsłonie Jónajted postanowiło zaatakować jeszcze raz i za sprawą Grzegorza Puźniaka dorzuciło trzecie trafienie. ZW Automation nie potrafiło znaleźć sposobu na obronę przeciwnika, a Łojowice bardzo pewnie dowiozły korzystny wynik do samego końca.

Awans o dwa poziomy rozgrywkowe nie przeszkodził FC Orzechowej w okazałym zwycięstwie na początek sezonu. Na pierwszą bramkę w tym meczu musieliśmy poczekać do 21. minuty, ale gdy Orzechowa wreszcie złamała defensywę rywala to o kolejne trafienia było już znacznie łatwiej. Do 42. minuty udało się strzelić jeszcze pięć kolejnych goli, co całkowicie przesądziło o losach tego spotkania. Noname Team był natomiast w stanie zdobyć tylko jedną honorową bramkę tuż przed końcem spotkania.

AKS Bzowa Wrocław otworzył wynik meczu w 10. minucie, natomiast Sokół Wrocław nie czekał długo z odpowiedzią, bo na przestrzeni kolejnych ośmiu minut aż trzykrotnie znalazł drogę do bramki. Bzowa nie miała jednak zamiaru się poddawać i jeszcze przed przerwą doprowadziła do wyrównania, a po zmianie stron odzyskała prowadzenie (4:3). Sokół tym razem potrzebował chwili, żeby się otrząsnąć, ale ostatni kwadrans należał już w pełni do tej ekipy. Cztery kolejne trafienia pozwoliły rzutem na taśmę odwrócić losy meczu i zgarnąć cenny komplet punktów na inaugurację.

DizBud utrzymał znakomitą formę z zimy i po niezwykle zaciętym spotkaniu pokonał Wolves Wrocław. Po pierwszym kwadransie DizBud był na dwubramkowym prowadzeniu, natomiast Wolves również odpowiedzieli dwoma trafieniami i szybko doprowadzili do wyrównania. Ostatnie słowo w pierwszej połowie należało ponownie do DizBud, który tuż przed przerwą odzyskał prowadzenie (3:2). W drugiej części obie ekipy nadał szły łeb w łeb i za każdym razem, gdy DizBub zyskiwał przewagę, Wilki potrafiły się odgryzać i ją niwelować. Dopiero w 49. minucie Yevhenii Zhuk strzelił decydującego gola, który zapewnił DizBud trzy punkty.

Dziki wchodzą w wiosenne rozgrywki w naprawdę znakomitej formie, bo już w pierwszym meczu pokazały swój potencjał wyraźnie pokonując FC Hasbulla. WildBoars od samego początku spotkania narzucili swoje warunki i już w 14. minucie byli na okazałym prowadzeniu (5:1). Hasbulla zerwał się do walki w końcówce drugiej połowy i odrobił większość strat (5:6), ale w drugiej odsłonie na boisku numer dwa dzielili i rządzili zawodnicy Dzików, którzy aż sześciokrotnie znaleźli sposób na defensywę rywala i ostatecznie odnieśli bardzo komfortowe zwycięstwo.

Mistrzowie jesieni z kompletem punktów na inaugurację. Alpine Stars od początku spotkania konsekwentnie budowało swoją przewagę i schodziło na przerwę z trzybramkowym prowadzeniem (3:0). Tuż po zmianie stron Alpine dorzuciło jeszcze dwie bramki i choć GOJA również znalazła w końcu sposób na defensywę przeciwnika i spisywała się znacznie lepiej niż w pierwszej części, to było już zdecydowanie za późno na odwrócenie losów meczu.

Na koniec dnia Future Stars PaliPali nie dało najmniejszych szans Kruk S.A. Już pierwsze dwie minuty przyniosły dwie bramki i choć w Kruk szybko strzelił gola kontaktowego to Future Stars równie szybko dołożyło trzecie trafienie. Na kolejne ofensywne akcenty musieliśmy poczekać do drugiej połowy, a konkretnie do ostatniego kwadransa. Wtedy ponownie uaktywniła się ekipa PaliPali, która jeszcze pięciokrotnie znalazła sposób na obronę rywala i przypieczętowała tym samym okazałe zwycięstwo.