Alpine Stars błyszczy również wiosną!
Za nami dwanaście poniedziałkowych spotkań drugiej kolejki! Na największe brawa zasługuje ekipa Alpine Stars, która od początku sezonu ruszyła w drogę po obronę tytułu i tym razem nie dała najmniejszych szans FC Hasbulla.

Mocne Chłopy poszły za ciosem i wygrały już drugi mecz z rzędu! Na pierwsze trafienie trzeba było chwilę poczekać, ale gdy w 18. minucie udało się złamać blok defensywny FC Dinamo Wrocław, kilka chwil później padł również drugi gol. Po zmianie stron błyskawicznie zrobiło się 3:0 i choć Dinamo również ruszyło wreszcie do ataku, to stać je było tylko na pojedyncze udane akcje, a Mocne Chłopy komfortowo utrzymywały prowadzenie i dowiozły korzystny wynik do końca.

FC Legionnaires długo szukali drogi do bramki rywala, aż w końcu w 22. minucie udało się po raz pierwszy pokonać bramkarza FC 78 Wrocław. Wynik 1:0 utrzymywał się przez kilkanaście kolejnych minut, aż wreszcie decydujące dla tego meczu rozstrzygnięcia zaczęły mieć miejsce w ostatnim kwadransie. Legionnaires dwukrotnie próbowali uciekać, a FC 78 Wrocław w obu przypadkach błyskawicznie się odgryzało i nawiązywało kontakt. Wreszcie w ciągu pięciu ostatnich minut Leggionaires zdobyli aż pięć kolejnych bramek i zapewnili sobie tym samym komplet punktów.

Pierwszy mecz dnia na Kłokoczycach zaczął się lepiej dla Vorwerk, które w 13. minucie zdołało wyjść na prowadzenie. Na odpowiedź Foreign Front nie trzeba było jednak długo czekać, bo dzięki dwóm kolejnym bramkom to właśnie ta ekipa zapewniła sobie prowadzenie do przerwy (2:1). Po zmianie stron szybko padła trzeba bramka, ale Vorwerk równie szybko ponownie złapał kontakt. Ostatnie słowo w tym starciu należało jednak do Foreign Front, który jeszcze dwukrotnie znalazł sposób na defensywę przeciwnika i przypieczętował w ten sposób zwycięstwo.

W meczu NDB z FC KR4KEN nie było może zbyt wielu ofensywnych akcentów, ale skuteczniejszy okazał się KR4KEN. Pierwszy gol w tym spotkaniu padł w 11. minucie, gdy Wojciech Mazur znalazł drogę do bramki NDB. Skromne prowadzenie KR4KEN utrzymywało się przez niemal pół godziny aż wreszcie w 40. minucie Eryk Borycki wpisał się na listę strzelców, ustalając jednocześnie wynik meczu na 2:0.

Łojowice Jónajted już w czwartej minucie wyszły na prowadzenie, ale kolejne ofensywne akcenty miały miejsce dopiero w ostatnim kwadransie meczu. Sii doprowadziło do wyrównania w 36. minucie, a kilka chwil później było już na prowadzeniu. Łojowice nie miały zamiaru się poddawać i walczyły chociaż o remis. Niemal do samego końca wydawało się, że obie ekipy podzielą się punktami, jednak w 50. minucie Sii zadało decydujący cios, wygrywając ostatecznie 4:3.

ABM System zaatakowało jako pierwsze i objęło prowadzenie w 4. minucie meczu. Dalsza część pierwszej połowy należała jednak do FC Orzechowej, która najpierw doprowadziła do wyrównania, a potem dorzuciła jeszcze dwie bramki i schodziła na przerwę z wynikiem 3:1. W drugiej części ABM złapał kontakt, ale Orzechowa wciąż robiła swoje i nie tylko utrzymywała się na prowadzeniu, ale nawet je powiększyła i ostatecznie wygrała 6:3.

Future Stars PaliPali miało znacznie trudniejszą przeprawę niż w pierwszej kolejce, ale ponownie zdołało zgarnąć komplet punktów. W pierwszej połowie padła tylko jedna bramka dla Future Stars, po tym jak w 14. minucie Kacper Nowicki znalazł drogę do bramki. W drugiej odsłonie PaliPali powiększyło przewagę dzięki trafieniu Grzegorza Moskwy, ale GOJA Wrocław nie miała zamiaru odpuszczać i dzięki bramce Macieja Olejnika złapała kontakt. Future Stars odpowiedziało jednak dwoma kolejnymi trafieniami i choć GOJA nie odpuszczała do samego końca to nie zdołała już odwrócić losów tego meczu.

Kruk S.A. i Wolves Wrocław poszły na ofensywną wymianę ciosów, która zakończyła się zwycięstwem Wilków. Jako pierwsza zaatakowała ekipa Wolves, która wyszła na prowadzenie w piątej minucie, ale Kruk szybko odpowiedział dwiema bramkami. Kolejne fragmenty pierwszej połowy należały już jednak do Wilków, które strzeliły trzy kolejne gole, a tuż po zmianie stron dorzuciły jeszcze jednego (5:2). Kruk do samego końca ambitnie walczył o odrobienie strat i złapał nawet kontakt, natomiast Wilki zdołały dowieźć korzystny wynik do końca.

Jaxan już w pierwszej minucie meczu z Klubem Kokosa wyszedł na prowadzenie, a po sześciu minutach miał już dwubramkową przewagę, dzięki czemu przejął całkowitą kontrolę nad meczem. Klub Kokosa próbował odrabiać straty, jednak nie potrafił znaleźć sposobu na dobrze dysponowaną defensywę przeciwnika. Jaxan po prostu robił swoje i po zmianie stron nie tylko utrzymał przewagę, ale jeszcze ją powiększył, wygrywając ostatecznie 4:0.

Alpine Stars po raz kolejny pokazuje, że jest gotowe, by obronić tytuł mistrza Ekstraklasy. Starcie z FC Hasbulla od początku toczyło się pod dyktando Alpine, które już po pierwszej połowie prowadziło 5:1, a po zmianie stron przyspieszyło jeszcze mocniej. Kolejne bramki padały seriami, podczas gdy Hasbullę było stać tylko na pojedyncze odpowiedzi. Ostatecznie mistrzowie jesieni wygrali aż 12:4 i w świetnym stylu dopisali do swojego konta drugie zwycięstwo.

DizBud i PD WildBoars stoczyli bardzo zaciętą walkę o komplet punktów, która zakończyła się zwycięstwem Dzików. Michał Kamraj już w piątej minucie dał prowadzenie WIldBoars, ale Yevhenii Zhuk kilka minut później zdołał doprowadzić do wyrównania. Jeszcze przed przerwą Dziki ponowie znalazły się z przodu, po tym jak Bartosz Kruk w 18. minucie znalazł drogę do bramki rywala. Tuż po przerwie DizBud jeszcze raz wyrównał, a o losach zwycięstwa zadecydowała końcówka, w której skuteczniejsze były Dziki i dzięki dwóm kolejnym trafieniom zgarnęły pełną pulę.

BFC po raz pierwszy w tym sezonie musiało powalczyć o punkty na boisku i ta walka zakończyła się sukcesem! Spotkanie zaczęło się lepiej dla Flagman, który już w trzeciej minucie objął prowadzenie, ale BFC odpowiedziało trzema kolejnymi trafieniami i schodziło na przerwę z dwubramkową przewagą (3:1). Po zmianie stron Flagman odżył i szybko doprowadził do wyrównania. W końcowych fragmentach raz jedni, raz drudzy byli w natarciu i losy zwycięstwa ważyły się do ostatnich chwil, ale to BFC zachowało zimną krew i zdołało sięgnąć po zwycięstwo (7:5).