• PRESTIŻOWY TURNIEJ SOCCA - KLIKNIJ TUTAJ, BY DOWIEDZIEĆ SIĘ WIĘCEJ!

KONCERT SOKOŁA. ALPINE LEPSZE W HICIE EKSTRAKLASY

Delikatesy wciąż pozostają niepokonane w rozgrywkach 3. ligi, Sokół Wrocław zaliczył najbardziej okazałe zwycięstwo w sezonie, a Alpine Stars wygrało w hicie Ekstraklasy. Czas na podsumowanie inauguracji 6. tygodnia PRO!

Wynik już w 1. minucie otworzył dla Deichmanna Ivan Vepryk, ale po kilkudziesięciu sekundach faworyci odpowiedzieli dwukrotnie i weszli w mecz na dobre. Przed przerwą obie ekipy dołożyły jeszcze po bramce i po 25 minutach mieliśmy 2:3. Po zmianie stron Delikatesy bardzo długo walczyły o kolejne trafienie, które przypieczętowałoby ich piąte zwycięstwo w sezonie, ale na rozstrzygnięcie musieli czekać niemalże do ostatniego gwizdka. Gospodarze musieli się otworzyć, co skrzętnie wykorzystał w 46. i 49. minucie Tomasz Klimczak, jednocześnie kompletując hat-tricka. Delikatesy wygrały już piąte spotkanie w trwającej kampanii i pozostaną w samym czubie tabeli, a Deichmann musi walczyć dalej o opuszczenie strefy spadkowej.

Spodziewaliśmy się, że to spotkanie będzie rozstrzygać się na żyletki i dokładnie tak przebiegała pierwsza część gry. Do 21. minuty utrzymywał się wynik 0:0 i dopiero wówczas do siatki po raz pierwszy trafił zawodnik FC Kr4kena – Dmytrii Bezuhlyi. Po zmianie stron gra drużyny gości się napędziła, poczuli się pewniej na boisku i to przełożyło się na kolejne trafienia autorstwa Eryka Boryckiego i Marcina Sawickiego. Dopiero w samej końcówce FC Outsiders zdołali pokonać bramkarza rywala, a honorową bramkę w 43. minucie zdobył Vladyslav Rui. W bardzo wyrównanej 4. lidze każda porażka bądź zwycięstwo mają ogromne znaczenie i tym sposobem FC Kr4ken z 7. miejsca wskoczył na pozycję wicelidera, jednocześnie spychając z niej FC Outsiders.

Spotkanie NONAME Team z ABM System trzymało w napięciu do samego końca, choć początek tego widowiska absolutnie na to nie wskazywał. W 10. minucie gospodarze prowadzili już 3:0 po dwóch trafieniach Oleha Dziumy i jednym Nikity Malinovskyiego i pewnie kroczyli po swoje czwarte wiosenne zwycięstwo. Przed przerwą gościom udało się odpowiedzieć tylko raz za sprawą Damiana Kuriaty, ale najlepsze miało wydarzyć się dopiero po przerwie. Pomimo problemów z kartkami (żółta Ivana Holovki i czerwona Yaroslava Dzhemesiuka) Noname sukcesywnie punktował swojego rywala i w 40. minucie prowadził już 5:1, a kwestia zwycięstwa wydawała się rozstrzygnięta. Ostatnie 10 minut to jednak mocny rollercoaster, w którym padło aż 5 goli i goście byli niezwykle blisko urwania punktu swojemu rywalowi. Ostatecznie ekipie ABM System zabrakło już czasu, a wynik w 50. minucie na 5:6 ustalił Tomasz Janczyszyn. Gospodarze kontynuują więc pogoń za ligowym TOP3, a goście będą musieli szukać swoich szans w kolejnych starciach.

Kapitalną dyspozycję w poniedziałkowy wieczór potwierdził Sokół Wrocław. Goście nie mieli najmniejszego problemu z ograniem Magików i już do przerwy prowadzili wysoko 5:0. Po zmianie stron, pomimo prób, gospodarzom nie udało się już wrócić do spotkania, a większe ryzyko w ataku generowało kolejne sytuacje bramkowe dla Sokoła, z których skrzętnie korzystali. Ostatecznie goście strzelili w tym meczu aż 10 bramek, a fenomenalną formą błysnął Krzysztof Rogowski, który brał udział przy aż siedmiu trafieniach (3 gole, 4 asysty). Jedynego gola dla Magików zdobył w 43. minucie Radosław Groblicki. Pomimo tego, że przed pierwszym gwizdkiem wydawało się, że czeka nas bardzo wyrównane spotkanie, to Sokół absolutnie zdominował wydarzenia boiskowe i zasłużenie zgarnął komplet punktów. Do składu ekipy gości wrócił kapitan Mateusz Świerk i jego obecność tchnęła nowego ducha w zespół, pozwalając im tym samym na awans – przynajmniej na ten moment – na 6. miejsce w tabeli 3. ligi. Magicy pozostają w strefie spadkowej.

Mecz przełożony.

Kapitalne widowisko w drugiej połowie stworzyli nam bohaterowie hitu Ekstraklasy. Do przerwy obie ekipy grały bardzo solidnie w obronie, a w wielu sytuacjach podbramkowych brakowało skutecznego wykończenia bądź świetnie między słupkami zachowywali się specjaliści w tym fachu – Wiktor Grzyb i Mateusz Pitek. Ostatecznie Alpine Stars remisowało z PD WildBoars 1:1 po golach Grzegorza Zygadło i Michała Kamraja i spotkanie miało rozstrzygnąć się w drugich 25 minutach. Po zmianie stron szybciej za strzelanie wzięli się aktualni mistrzowie Ekstraklasy i po kolejnym trafieniu Zygadły i bramce Przemysława Ujasa prowadzili 3:1 w 40. minucie spotkania. PD nie zamierzało jednak odpuszczać i w 45. minucie doprowadzili do remisu 3:3 po golach Pawła Zasiadczyka i Daniela Łuczaka. Ostatnie 5 minut to już istny dziki zachód, w którym gospodarze zdobyli trzy bramki trafiając do siatki tylko raz (dwa samobóje Zasiadczyka), a goście nie zdołali już odwrócić losów meczu i ostatecznie przegrali 5:6. Kolejne kapitalne widowisko na szczycie tabeli Ekstraklasy zgotowali nam zawodnicy obydwu zespołów, ale ze zwycięstwa cieszy się Alpine, które już na pewno zakończy sezon regularny na pozycji lidera lub wicelidera tabeli. PD WildBoars z kolei wciąż nie może być pewne gry w grupie mistrzowskiej i w ostatniej kolejce musi dopisać sobie trzy punkty.

Mecz nie został rozegrany. Walkower na korzyść Kruk S.A.

Ostatnie poniedziałkowe spotkanie nie zakończyło się sensacyjnym rezultatem, a spokojną wygraną faworyzowanych Wolves. Wynik już w 2. minucie otworzył Mikołaj Połomka, a do przerwy do siatki GOJI trafiali też Adam Wieczorek (3), ponownie Połomka, Paweł Gniewek, Bartosz Kozak, Mateusz Jasiczek i Mateusz Piekarski. Jedyną bramkę dla gospodarzy zdobył… również Mikołaj Połomka, który do dwóch trafień dołożył też bramkę samobójczą po 25 minutach Wolves prowadzili aż 8:1. Rozstrzygnięty wynik do przerwy zdeterminował nam także wydarzenia po zmianie stron, gdzie GOJA pomimo szybko zdobytej bramki autorstwa Przemysława Salamagi nie miała wystarczająco argumentów, by wrócić na dobre do tego spotkania i ostatecznie to goście wygrali 10:3. Gospodarze pozostają na 7. miejscu w tabeli z dorobkiem 3 punktów, a Wolves za tydzień staną przed ogromną szansą na fotel lidera po rundzie zasadniczej. Warunek jest tylko jeden – trzeba wysoko ograć FC Hasbullę.