Chaos z pierwszym zwycięstwem. Kozacy 69 blisko gry w grupie mistrzowskiej 6. ligi
Chaos Wrocław wreszcie z przełamaniem, Mocne Chłopy na podium 4. ligi, a Kozacy 69 wskakują do grupy mistrzowskiej. Czas podsumować ostatni dzień 6. tygodnia PRO!

Czwartkowe granie rozpoczęliśmy od mocnego uderzenia i niespodzianki w meczu 5. ligi, gdzie KS Amatorka pokonała SII 5:2. Przed pierwszym gwizdkiem zdecydowanym faworytem byli gospodarze, którzy punktowali bardzo regularnie i skutecznie – w przeciwieństwie do rywala. Ten mecz rozpoczął się jednak znacznie lepiej dla gości, którzy już w 8. minucie objęli prowadzenie po trafieniu Krzysztofa Trojanowskiego. SII odpowiedziało golem Mateusza Rychlikowskiego 5 minut później i na przerwę obie ekipy schodziły przy stanie 1:1. Na początku drugiej połowy wszystko “wracało do normy”, bo w 29. minucie prowadzenie gospodarzom dał Tomasz Frącki i faworyt był bliżej dopisania sobie kolejnych trzech punktów. Amatorka nie zamierzała jednak odpuszczać i zagrała fantastyczną końcówkę – w 37. minucie do wyrównania doprowadził Krzysztof Schubert, po chwili zdobył swoją drugą bramkę, a w końcówce do siatki SII trafili jeszcze Paweł Czerniecki i Jarosław Maścianica i sensacja stała się faktem. Gospodarze mimo porażki pozostają w walce o ligowe podium, ale 6. kolejkę zakończą tuż za nim – na 4. miejscu. Dla Amatorki z kolei ta wygrana znaczy bardzo wiele, bo wskakują na 8. miejsce i mają tylko 1 “oczko” straty do TOP5!

Bardzo dlugo czekaliśmy na otwarcie wyniku w meczu FC 78 Wrocław – FC Żerniki. Spotykały się co prawda ekipy o podobnym potencjale, ale przekłada się to raczej na obustronne sytuacje, a nie brak goli. Dopiero w 21. minucie na 1:0 dla gospodarzy trafił Łukasz Adamczyk, ale goście odpowiedzieli jeszcze przed przerwą golem Oskara Stefaniszyna i było 1:1. Po przerwie ponownie jedni i drudzy mieli spore problemy ze skutecznością i stwarzaniem 100% sytuacji, a wynik rozstrzygnął się dopiero w końcowych fragmentach. Minimalnym faworytem byli FC 78, ale to napastnik Żernik Patryk Skuza wziął sprawy w swoje ręce, pokonał bramkarza rywali dwukrotnie w 40. i 41. minucie i zapewnił gościom jakże ważne zwycięstwo. Gospodarze mieli szanse dobić do ligowego TOP3, a zamiast tego spadają na 8. lokatę w 2. lidze. FC Żerniki zaś pną się w górę tabeli i na ten moment wskakują na 7. miejsce i włączają się do gry o wysokie cele.

Nieoczekiwanym wynikiem skończyło się również starcie na dnie tabeli 1. ligi. W starciu ekip, które jeszcze nie zdobyły żadnego punktu wiosną, zdecydowanie lepszy okazał się Chaos Wrocław, który wygrał aż 7:1. Goście zagrali fenomenalną pierwszą część spotkania, po której prowadzili już 5:0, a Velicante nie mogło znaleźć odpowiedzi na tak dobrze dysponowanego rywala. Tak duża zaliczka po 25 minutach wpłynęła też na obraz drugiej połowy, gospodarze próbowali wrócić, ale brakowało im szczęścia, a goście skupili się w większej mierze na obronie bardzo korzystnego rezultatu. W końcówce honorowe trafienie dla Velicante zaliczył Wojciech Wieczorek, ale bardzo ważne trzy punkty trafiły na konto Chaosu. Ważne o tyle, że pozwolą im opuścić strefę spadkową kosztem właśnie swojego czwartkowego rywala, bo Chaos wskakuje na – ostatnie bezpieczne – 9. miejsce, a Velicante spada “pod kreskę”, na 10. pozycję. Na szczególne wyrazy uznania zasługuje doskonale dopełniający się w ofensywie duet Abdulrahman Jamal (3 gole, asysta) i Bartosz Herman (gol i 3 asysty).

Nie zawiódł mecz na szczycie 4. ligi, choć zawiedzeni na pewno byli zawodnicy Taranta Krzyżowice, którzy ulegli Mocnym Chłopom 5:8 i stracili miejsce na podium kosztem rywala. Spotkanie zaczęło się od bardzo mocnego uderzenia, bo już w 1. minucie dla gospodarzy trafił Błażej Kalinowski, a dla gości odpowiedział Mateusz Sokołowski i zapowiadało się wielkie strzelanie na boisku 1. Po pierwszej wymianie ciosów nastał jednak większy spokój i dopiero pod koniec tej części gry pod obiema bramkami znowu zawrzało – od 16. do 24. minuty padło aż siedem (!!!!) goli i Mocne Chłopy prowadziły do przerwy 5:4. Gospodarze czuli się na boisku bardzo pewnie i udowodnili to również na początku drugiej połowy, w 27. minucie na 6:4 trafił Maciej Krawiec, a chwilę później “poprawił” Kornel Krzak i szala przechyliła się bardzo mocno na korzyść Mocnych Chłopów. Tarant szukał swoich szans, kreował sytuacje, ale do walki o zwycięstwo nie udało im się już wrócić i ostatecznie to gospodarze zgarnęli bardzo ważne 3 punkty, które pozwolą im zadomowić się na ligowym podium. Goście wypadają z TOP3 i 6. kolejkę ligową zakończą na 6. pozycji.

Lider 4. ligi zagrał tak, jak przystało na najlepszą ekipę w stawce i wygrał swoje czwartkowe spotkanie aż 12:1. Wynik meczu w 6. minute otworzył Jan Krawiec i otworzył worek z bramkami, który w 18. minucie pokazywał wynik 6:0 dla gospodarzy. Tuż przed przerwą pierwszą – i jak się później okazało jedyną – bramkę dla OIRP Sernios zdobył Juliusz Barylski. W drugich 25 minutach również nie było emocji, gospodarze sukcesywnie punktowali rywala i ostatecznie odnieśli kolejne bardzo wysokie zwycięstwo. Fantastyczne spotkanie rozegrał Filip Mikołajek, który strzelił aż 6 goli i zasłużenie zgarnął tytuł MVP. Runnershood po 6. kolejkach pozostaje na pozycji lidera z 15 punktami na koncie, a OIRP Serniors pozostaje w strefie spadkowej z 4 “oczkami” na koncie.

Kozacy 69 zrobili kluczowy krok ku zakwalifikowaniu się do grupy mistrzowskiej po podziale 6. ligi. Gospodarze zagrali kolejne doskonałe zawody i zasłużenie ograli Chill Guys 6:1. Kozacy już w 9. minucie prowadzili 2:0 po golach Kamila Korzeniewskiego i Łukasza Pińczyńskiego. Goście zdołali na te trafienia odpowiedzieć bramką Artema Rudolskyiego, ale przed przerwą rywale dołożyli jeszcze dwa gole i było 4:1. Po zmianie stron dość długo musieliśmy czekać na kolejną bramkę, ale gra ewidentnie nie układała się Chill Guys i brakowało argumentów, by realnie zagrozić gospodarzom. Ostatecznie Kozacy zdołali zdobyć jeszcze dwie bramki po przerwie i zgarnęli 3 punkty po raz trzeci Wiosną 2026. Gwiazdą meczu był wspomniany wcześniej Łukasz Pińczyński, autor hat-tricka i asysty. Ten rezultat pozwolił Kozakom 69 wskoczyć na 4. miejsce, premiujące awansem do grupy mistrzowskiej, ale muszą jeszcze wygrać w ostatniej kolejce, by ten awans przypieczętować. Chill Guys z dorobkiem 3 “oczek” zamyka tabelę 6. ligi.

Bezbłędny w czwartkowy wieczór był także lider 2. ligi – Port Lotniczy Wrocław S.A. Gospodarze rozpoczęli strzelanie w 8. minucie za sprawą Karola Przywary, a kilka chwil później na 2:0 podwyższył Igor Peniuk i ustawił ten mecz pod dyktando faworyta. Dość szybko jednak na trafienia rywala odpowiedziało ZF, a gol Adama Wójcickiego ustalił rezultat do przerwy na 2:1. Po zmianie stron kolejne dwa szybkie ciosy wyprowadził Port, do siatki trafili Łukasz Łazorczyk i Szymon Świętojański i przy stanie 4:1 właściwie zamknęli rywalizację w meczu. Późniejsza wymiana ciosów nie miała już wpływu na ostateczny wynik, bo ciągle bezpieczną przewagę zachowywali gospdodarze i ostatecznie odnieśli szóste zwycięstwo w tym sezonie, tym razem 7:3. Port Lotniczy Wrocław S.A. pozostaje niepokonany i z 19 punktami piastuje pozycję lidera 2. ligi. ZF Group pozostaje w strefie spadkowej z punktem straty do bezpiecznej pozycji.

W starciu legendarnych ekip PRO górą gospodarze, choć pierwsza połowa wcale nie wskazywała na tak jednostronny rezultat. Nic Się Nie Stało objęło prowadzenie w 9. minucie po bramce Dominika Litwy, ale później dwoma trafieniami Michała Ganowskiego i Marcina Wiercińskiego odpowiedziało NDB i to goście prowadzili 2:1. W 20. minucie Daniel Mila wyrównał stan rywalizacji i tak też zakończyła się pierwsza część gry. Po zmianie stron mocniej do pracy w ataku zabrali się gospodarze i w 36. minucie prowadzili już 4:2 po drugim trafieniu Litwy i bramce Karoliny Ostrowskiej. NDB zdołało odpowiedzieć jeszcze jednym golem, ale na więcej ekipy gości nie było już stać. W samej końcówce gole Tomasza Urbańskiego i Daniela Mili przypieczętowały ważną wygraną gospodarzy. Graczem meczu został wybrany właśnie Mila, który w czwartkowy wieczór pokonał bramkarza rywali dwa razy i dołożył asystę. Nic Się Nie Stało pozostaje na 9. miejscu w tabeli 4. ligi tuż nad NDB, nad którym ma 3 punkty przewagi.

Bardzo ciekawie – przynajmniej do przerwy – układało się starcie kończące 6. kolejce w 5. lidze. Schaeffler dość szybko objął dwubramkowe prowadzenie, ale jeszcze przed przerwą Henry Kruse zdołało wyrównać i po 25 minutach rezultat brzmiał 2:2. Po przerwie gra gości w ataku całkowicie się zatrzymała, a gospodarze jak wytrawny gracz co kilka minut dokładali kolejną bramkę, aż w 39. minucie prowadzili 5:2 i sprawa wygranej była już właściwie rozstrzygnięta. W samej końcówce trzeciego gola dla Henry Kruse strzelił Bartek Ruszel, ale to było za mało na dobrze dysponowanego rywala. Świetne spotkanie po stronie gospodarzy rozegrał Marcin Jaruga, który brał udział przy czterech z pięciu goli swojego zespołu (hat-trick i asysta). Schaeffler na półmetku sezonu zajmuje 3. miejsce w tabeli, a Henry Kruse musi zadowolić się dopiero 7. lokatą.

Szósty tydzień Wiosny 2026 zwycięstwem zakończyła ekipa Pioruna Zaodrze, choć potyczka z FC Dinamo Wrocław do najprostszych nie zależała. Ostatnie spotkanie na Kłokoczycach nie obfitowało w bramki ani bardzo dużo wybornych sytuacji, a do przerwy utrzymywało się bardzo rzadko spotykane 0:0. Po szybkiej naradzie między połowami obie ekipy wreszcie ruszyły do ataku i momentalnie przyniosło to pożądane rezultaty. Pierwszy gol padł w 28. minucie i była to bramka samobójcza Marcina Stachowicza, dzięki której goście objęli prowadzenie 1:0. Odpowiedź Pioruna była jednak… piorunująca, bo najpierw w 31. minucie wyrównał Adrian Orlicki, a kilka chwil później Stachowicz odkupił swoje winy i dał gospodarzom prowadzenie 2:1. Tak dobry początek drugiej części gry sugerował, że zobaczymy jeszcze wiele bramek przed końcowym gwizdkiem, ale tak się ostatecznie nie stało i dzielnica Zaodrze mogła świętować skromne, choć ważne zwycięstwo. Ważne dlatego, że pozwoliło Piorunowi zachować sporą przewagę nad strefą spadkową i utrzymać 8. miejsce w tabeli. FC Dinamo Wrocław pomimo naprawdę dobrego występu wciąż musi poczekać na swoje pierwsze zwycięstwo i pozostaje na ostatnim miejscu w tabeli.