Schaeffler wytrzymał presję, czyste konto Runnershood i UBS w drodze po utrzymanie!
Bardzo emocjonująco zakończyliśmy 9. tydzień wiosennego sezonu. Schaeffler nie bez problemów, ale ograł swojego rywala i utrzymał fotel lidera, czyste konto i pewną wygraną zaliczyło Runnershood, a UBS zgarnęło trzecie zwycięstwo z rzędu i jest w walce o utrzymanie. Sprawdzamy czwartkowe zmagania w PRO!

Spotkanie nie zostało rozegrane. Foreign Front wygrało walkowerem.

Małym zaskoczeniem zakończyło się pierwsze czwartkowe starcie na Lotniczej. Furia Dorada od początku spotkania przeważała i stwarzała sytuacje bramkowe, ale nie potrafiła udokumentować swojej dobrej dyspozycji. Pierwsze trafienie padło w 16. minucie i, o dziwo, to Piorun Zaodrze objął prowadzenie za sprawą Adriana Orlickiego. Przed przerwą na 2:0 podwyższył niezwykle aktywny tego wieczora Sebastian Rudziński i gospodarze byli w sporych opałach. Po zmianie stron Furia rzuciła się do odrabiania strat, a skuteczność wróciła do ich lidera Igora Lichockiego, który trafił dwukrotnie w odstępie kilkudziesięciu sekund i mecz zaczynał nam się właściwie od nowa. Gospodarze poczuli krew i ruszyli za ciosem, co w 39. minucie przyniosło gola Tomasza Zaleskiego. Później jednak trafiali już tylko goście – w 40. minucie do wyrównania doprowadził Marcin Stachowicz, a w końcówce dwie kolejne bramki dołożył Orlicki i jeszcze jedną wspomniany już Stachowicz i ostatecznie to Piorun wygrał wysoko 6:3. Adrian Orlicki zagrał swój najlepszy mecz w sezonie, kończąc go z 3 golami i 2 asystami.

Nie było za to żadnej niespodzianki w pierwszym spotkaniu na Kłokoczycach. Faworyzowani gospodarze wygrali pewnie i wysoko, robiąc bardzo ważny krok w kierunku srebrnego medalu 2. ligi. Spotkanie nie zaczęło się dla nich dobrze, bo to ZF objęło prowadzenie już na samym początku za sprawą Piotra Knihnickiego. Maślice po pierwszym szoku wzięli się do roboty i w ciągu 10 minut trafili aż cztery razy, ustawiając mecz pod własne dyktando. W sumie do przerwy padło osiem bramek, ale aż sześć z nich było autorstwa gospodarzy i to oni prowadzili 6:2. Po zmianie stron Team Maślice kontrolował wydarzenia boiskowe, a ZF pomimo prób odpowiedzi nie zdołało już wrócić do rywalizacji. Fantastyczne zawody w ekipie gospodarzy rozegrał Paweł Ryło, który strzelił 4 gole i zaliczył 2 asysty. Poza nim z dobrej strony pokazał się też Wojciech Hawrylak (3 gole, asysta) oraz Kamil Lis (2 gole, 2 asysty). Gospodarze wskakują na 2. miejsce w tabeli 2. ligi i są na dobrej drodze do medalu, a ZF wciąż musi walczyć o byt na tym poziomie.

Bardzo blisko trzeciego remisu z rzędu był ControlTec, ale do sukcesu zabrakło im jednego trafienia. Ostatecznie faworyzowany Schaeffler wygrał i utrzymał pozycję lidera tabeli piątej ligi. Mecz doskonale rozpoczął się dla gości, którzy w 10. minucie prowadzili już 2:0 po dwóch golach swojego kapitana Oskara Sulimy. Im dłużej trwała pierwsza część gry, tym mocniej zaczynali odgryzać się rywale i tak oto za sprawą dwóch trafień Tomasza Trebendy do przerwy mieliśmy wynik remis 2:2. Kilkadziesiąt sekund po zmianie stron faworyt ponownie prowadził, a gola – jak się później okazało – na wagę trzech punktów zdobył Marcin Jaruga. W ostatniej akcji “piłkę meczową” miał w polu karnym Trebenda, ale nie zdołał zamknąć ataku ControlTec i zwycięsko z tego starcia wyszedł Schaeffler. Dzięki tej wygranej utrzymają pozycję lidera tabeli, a ControlTec o kolejną wygraną musi powalczyć za tydzień.

Mecz nie został rozegrany. FC Velicante Wrocław wygrało walkowerem.

Kapitalny występ na Kłokoczycach zaliczyło Henry Kruse Polska. Gospodarze czwartkowego starcia rozegrali wybitną pierwszą część spotkania, w której strzelili 5 goli, a hat-trickiem popisał się Oskar Szymczewski i tym samym ustawił wydarzenia boiskowe. Po zmianie stron RK Essa odpowiedziała jedną bramką, ale później ponownie strzelali już tylko gospodarze. Henry Kruse dzięki temu zwycięstwu zapewnili sobie utrzymanie, a już na pewno z piątej ligi spadną goście. Oprócz wspomnianego Szymczewskiego, fantastyczny występ na przestrzeni całego spotkania zaliczył Dominik Mazurek, który również popisał się hat-trickiem i zaliczył asystę.

Kolejna czwartkowa niespodzianka wydarzyła się już o godzinie 21:00 na Lotniczej. Faworytem spotkania na boisku numer 1 było znacznie wyżej notowane SII, ale rozpędzone UBS nie pozostawiło złudzeń i wygrało pewnie 6:2, zgarniając trzecią “wiktorię” z rzędu. Spotkanie rozpoczęło się lepiej dla gości, bo już w 2. minucie wynik otworzył Michał Szlachetka, ale to gospodarze radzili sobie lepiej w konstruowaniu akcji i ich wykańczaniu. Fantastyczny mecz po raz kolejny rozegrał Mateusz Lewandowski, który zakończył to starcie z trzema trafieniami i asystą. UBS do przerwy prowadziło 3:1, a po zmianie stron tylko udowodnili swoją przewagę i zrobili kolejny ważny krok ku utrzymaniu na poziomie 5. ligi. Za tydzień czeka ich starcie kluczowe z bezpośrednim rywalem – KS Amatorką. SII z kolei właściwie pogrzebało swoje szanse na najwyższe lokaty wiosną.

Wygrana z zachowaniem jednocześnie czystego konta nie zdarza się często, dlatego czwartkowe osiągnięcie Runnershood trzeba traktować z dużym uznaniem. Goście byli zdecydowanym faworytem i udowodnili to na boisku, prowadząc do przerwy skromnie, ale bezpiecznie 3:0. Po zmianie stron obraz gry się nie zmienił, NDB nie miało argumentów, by przeciwstawić się doskonale zorganizowanemu rywalowi, który bardzo spokojnie dokładał kolejne trafienia i – jak na lidera przystało – zgarnął pewnie kolejne trzy punkty. Hat-trickiem w czwartkowy wieczór popisał się Józef Mikołajek, a hat-trickami asyst mogą pochwalić się Filip Mikołajek i Łukasz Wardęga. NDB wciąż pozostaje w grze o utrzymanie, ale ich sytuacja staje się coraz trudniejsza.

Bardzo ważny krok w stronę medalu 4. ligi wykonał FC Kr4ken, który rozbił Nic Się Nie Stało aż 9:1 i po 9. kolejce będzie na pozycji wicelidera tabeli. Gospodarze już po 6 minutach gry prowadzili 3:0, momentalnie ustawiając sobie spotkanie pod własne dyktando. Do końca pierwszej części gry zdołali dołożyć jeszcze dwa gole i właściwie rozstrzygnęli kwestię zwycięstwa. Po przerwie jedyną bramkę dla gości zdobyła Karolina Ostrowska, ale ale największymi gwiazdami w czwartkowy wieczór byli zawodnicy gospodarzy. Dominik Pyrsz zakończył mecz z dwoma golami i asystą, a oprócz niego dwa razy na listę strzelców wpisywali się też Kamil Ptak i Eryk Borycki. Nic Się Nie Stało w związku z tą porażką nie poprawiło swojej sytuacji w tabeli i wciąż musi walczyć o utrzymanie na piątym poziomie rozgrywkowym PRO.

Bez niespodzianki zakończył się mecz grupy mistrzowskiej 6. ligi, w którym lider tabeli ograł czwarty PRO Team. Wynik już w 4. minucie otworzył niezawodny w tym sezonie Przemysław Majdzik i wydawało się, że DOIIB sukcesywnie będzie dokładał kolejne trafienia, ale wyjątkowo dobrze była dysponowana dziś drużyna gości. Wybitną skutecznością w pierwszej połowie popisał się Paweł Zasiadczyk, który trafił trzy razy i w 23. minucie niespodziewanie to PRO Team prowadził 3:1. Tuż przed przerwą dystans skrócił swoją drugą bramką Majdzik i było już tylko 2:3. Po zmianie stron obraz gry się nie zmienił, to był bardzo wyrównany mecz, ale w najważniejszym momencie lider pokazał swoją siłę i po trafieniach Dariusza Markowskiego i trzecim Majdzika wygrał 4:3. Gospodarze są już o krok od mistrzostwa 6. ligi i za tydzień zagrają w bezpośrednim starciu z Elmar Team o to trofeum, a PRO Team – również w bezpośrednim starciu – powalczy o brązowy medal z Black Fox.

Niezwykle emocjonująco zakończyliśmy także czwartkowe zmagania na Kłokoczycach. W starciu na zapleczu Ekstraklasy minimalnie lepsi okazali się goście, którzy po zaciętym spotkaniu pokonali rywala 7:6. Chaosowi nie pomógł nawet doskonały występ Abdulrahmana Jamala, który strzelił 4 gole i “trzymał” w meczu swój zespół. To gospodarze weszli w ten mecz lepiej i do przerwy prowadzili 4:2, ale po zmianie stron wyszło ogromne doświadczenie Ceresit i w najważniejszym momencie to właśnie ta ekipa wzięła sprawy w swoje ręce i zgarnęła bardzo cenne zwycięstwo. Co warte uwagi – goście strzelili 7 goli i każdy gol ma innego autora, co dodatkowo podkreśla wagę tej wygranej. Tym bardziej, że dzięki tym trzem punktom przeskakują Chaos w tabeli i właściwie zapewniają sobie utrzymanie na poziomie 1. ligi. Chaos potrzebuje jeszcze jednego punktu w dwóch ostatnich kolejkach.