Port Lotniczy i Elbro znów zwycięskie, dalsze kłopoty Velicante
Port Lotniczy Wrocław S.A. i Elbro również w drugiej kolejce pokazały się z bardzo dobrej strony i wygrały swoje spotkania, podczas gdy FC Velicante Wrocław poniosło już drugą porażkę. Zapraszamy na podsumowanie środowych spotkań.

Na pierwsze trafienie w tym meczu musieliśmy poczekać do piętnastej minuty, aż w końcu Mateusz Sokołowski dał prowadzenie Tarantowi Krzyżowice. W końcówce pierwszej połowy doszło do wymiany ciosów, w której jedni i drudzy przeprowadzali groźne akcje i ostatecznie schodzili na przerwę remisując 2:2. Ten wynik utrzymywał się niemal do samego końca, aż w końcu w 45. minucie Tarant wrócił na prowadzenie, ale w 48. minucie OIRP odpowiedziało, ustalając wynik meczu na 3:3.

KS Amatorka zaczął lepiej i otworzył wynik meczu w 4. minucie, ale Sporting Mario Team szybko doprowadził do wyrównania, a następnie zaczął budować swoją przewagę, która na koniec pierwszej połowy była już dwubramkowa (5:3). Amatorka ruszyła ponownie do ataku tuż po przerwie i w 28. minucie doprowadziła do wyrównania, natomiast kolejne fragmenty należały już do Sportingu, który strzelił cztery kolejne gole i zapewnił sobie komplet punktów.

FC Żerniki i Elbro stoczyły zacięty bój, który zakończył się zwycięstwem mistrzów trzeciej ligi. Długo utrzymywał się bezbramkowy remis, aż w końcu tuż przed przerwą obie ekipy strzeliły po jednym golu. W drugiej części również nastąpiła wymiana ciosów, aż w końcówce Elbro przycisnęło nieco mocniej i za sprawą Jakuba Karbowiaka – który w całym meczu zdobył aż cztery bramki – zdołało zbudować przewagę, której nie oddało już do samego końca spotkania.

FC Velicante Wrocław ma sporo problemów na starcie wiosny, bo po niepowodzeniu w ubiegłym tygodniu, tym razem musiało uznać wyższość Logistic Solutions Group. LSG otworzyło wynik meczu w 10. minucie, a po samobójczym trafieniu w 18. minucie prowadziło już 2:0. Po zmianie stron nie tylko udało się utrzymać przewagę, ale udało się ją nawet powiększyć. LSG dorzuciło jeszcze trzy trafienia, podczas gdy Velicante było stać tylko na jedną honorową bramkę.

Wyznawcy już w pierwszej połowie wypracowali sobie niewielką przewagę (2:0), ale wszystko co najważniejsze w tym meczu wydarzyło się po przerwie. Deichmann próbował walczył i dwukrotnie łapał kontakt, jednak Wyznawcy robili swoje i nie dawali się dogonić, a między 36. a 48. minutą strzelili sześć kolejnych goli, dzięki czemu całkowicie rozstrzygnęli losy tego spotkania, zapewniając sobie drugie zwycięstwo w wiosennych rozgrywkach.

Port Lotniczy Wrocław S.A. postanowił się nie zatrzymywać i odniósł drugie pewne zwycięstwo! Już pierwsza połowa całkowicie ustawiła spotkanie z Team Maślice pod dyktando Portu. Po szybciej wymianie ciosów i golach dla obu zespołów, Port wziął sprawy w swoje ręce i zdobył cztery kolejne bramki, wypracowując sobie solidną zaliczkę (5:1). Po zmianie stron obraz gry był nieco bardziej wyrównany. Team Maślice potrafił znaleźć sposób na obronę przeciwnika, ale ten za każdym razem błyskawicznie odpowiadał, dzięki czemu ze spokojem dowiózł korzystny wynik do końca.

PRO TEAM musiał mocno powalczyć o drugie zwycięstwo w sezonie, ale dopiął swego i znalazł sposób na CHILL GUYS! Jako pierwsi zaatakowali CHILL GUYS, którzy otworzyli wynik meczu w 10. minucie, ale ekipa złożona z pracowników ligi PRO jeszcze w pierwszej połowie zdobyła dwie bramki, a tuż po przerwie dorzuciła trzecią (3:1). CHILL GUYS walczyli o odwrócenie losów meczu i w 44. minucie strzelili gola kontaktowego, jednak zabrakło im czasu, by doprowadzić do wyrównania.

Dzień na boisku numer dwa zakończyło bardzo emocjonujące starcie z udziałem Nic Się Nie Stało i Furii Dorada. Furia potrzebowała zaledwie sześciu minut, żeby wyjść na dwubramkowe prowadzenie, ale to nie załamało rywali, którzy tuż przed przerwą nawiązali kontakt, a do 40. minuty zdobyli cztery kolejne gole (4:2). Końcówka tego meczu również przyniosła wiele emocji, bo najpierw Furia zdobyła dwie bramki doprowadzając do wyrównania na minutę przed końcem, a następnie Nic Się Nie Stało zadało decydujący tuż przed ostatnim gwizdkiem, zapewniając sobie komplet punktów.