Niezwyciężony Jaxan, nieszczęśliwe LGW
Jaxan wygrywa już po raz czwarty w tym sezonie, a LGW Football Club przegrywa czwarte spotkanie różnicą jednej bramki. Sprawdźmy co działo się na boiskach PRO we wtorkowy wieczór.

Po dosyć spokojnym początku, Delikatesy ruszyły do ataku od 12. minuty i zaczęły atakować, co przyniosło oczekiwane skutki, bo w ciągu zaledwie czterech minut udało się strzelić trzy kolejne gole, a tuż przed przerwą prowadzenie było już czterobramkowe! (4:0). Po zmianie stron Delikatesy kontrolowały już przebieg meczu i choć Żerniki w końcu otworzyły swoje konto bramkowe w 35. minucie to jak się potem okazało było to tylko jedno honorowe trafienie.

Już pierwsze pięć minut meczu Foreign Front z FC Outsiders obfitowało w wiele ofensywnych akcji. Oleksandr Kozhoma szybko dał Foreign Front dwubramkowe prowadzenie, w 5. minucie FC Outsiders złapali kontakt, a w 11. minucie doprowadzili do wyrównania (2:2). Remis utrzymywał się do przerwy, a po zmianie stron Foreign Front wrzucił wyższy bieg. Najpierw w 29. minucie udało się odzyskać prowadzenie, a w kolejnych fragmentach obrona Outsiders jeszcze dwukrotnie dała się zaskoczyć i to Foreign Front mógł się cieszyć z kompletu punktów.

Gdy Trapeze otworzyło wynik meczu w 6. minucie, wydawało się, że to może być dla nich udany wieczór. Jak się potem okazało, nic bardziej mylnego. CE Brokers Wrocław 50+ już w 11. minucie doprowadzili do wyrównania, a jeszcze w pierwszej połowie dołożyli trzy kolejne trafienia (4:1). W drugiej części CE Brokers docisnęło jeszcze mocniej, co poskutkowało strzeleniem jeszcze aż dziesięciu goli i zwycięstwem 14:1!

Klątwa jednobramkowych porażek wciąż wisi nad LGW Football Club. Pierwsza połowa była dosyć zachowawcza z obu stron, a jedyna bramka padła w 18. minucie gdy Mateusz Niedziałkowski dał LGW prowadzenie. Po zmianie stron sytuacja uległa zmianie i obie ekipy poszły na prawdziwą wymianę ciosów. Za każdym razem, gdy Orzechowa doprowadzała do wyrównania, LGW odzyskiwało skromną przewagę. Jeszcze w 47. minucie było 3:3, natomiast sama końcówka ułożyła się po myśli Orzechowej, która najpierw skorzystała z trafienia samobójczego rywali, a następnie błyskawicznie uciekła na dwubramkowy dystans. LGW próbowało jeszcze odwrócić losy spotkania, ale było już na to za późno.

Dolnośląska Okręgowa Izba Inżynierów Budownictwa już w pierwszej minucie wyszła na prowadzenie, ale jak się potem okazało, nie była to zapowiedź festiwalu bramek. Wynik 1:0 utrzymywał się przez całą pierwszą połowę oraz przez większą część drugiej. Dopiero w 45. minucie Black Fox złamali defensywę przeciwnika i doprowadzili do wyrównania. Ostatecznie gol na 1:1 ustalił wynik tego meczu i obie ekipy musiały się zadowolić jednym punktem.

Jaxan nie ma zamiaru się zatrzymywać i zgarnia już czwarte zwycięstwo w sezonie! Już pierwsza połowa starcia z Ceresit pokazała, że lider tabeli wciąż utrzymuje bardzo wysoką formę, bo udało mu się zbudować czterobramkową przewagę (4:0). Po przerwie Jaxan dołożył jeszcze dwa trafienia i choć w dalszych fragmentach Ceresit był w stanie nawiązać wyrównaną walkę, to strata była już na tyle duża, że losy zwycięstwa były po prostu przesądzone. Ostatecznie Jaxan wygrał 9:3 i z kompletem punktów utrzymuje się na szczycie pierwszoligowej tabeli.

GOJA Wrocław od pierwszych minut narzuciła wysokie tempo, którego Team Maślice nie był w stanie dotrzymać. Bramki dla GOJI padały seriami, podczas gdy Maślice było stać tylko na pojedyncze odpowiedzi. Do przerwy GOJA uzyskała czterobramkowe prowadzenie (6:2). W drugiej części Maślice próbowały podjąć rękawice i w momencie, gdy w 28. minucie strzeliły swojego trzeciego gola, wydawało się, że będą w stanie nawiązać walkę. GOJA grała jednak swoje i między 31. a 45. aż pięciokrotnie znalazła sposób na defensywę rywala i rozwiała wszelkie wątpliwości co do tego komu należy się komplet punktów.

FC Volat zaczął od mocnego uderzenia i po trzynastu minutach było już na dwubramkowym prowadzeniu (2:0). Mundurowi nie mieli jednak zamiaru się poddawać i szybko złapali kontakt, a w 23. minucie zdołali nawet doprowadzić do wyrównania. Jeszcze przed przerwą Volat zdołał wrócić na prowadzenie (3:2) i utrzymywał je przez większość drugiej połowy. W 43. minucie Mundurowi ponownie wyrównali, ale Volat przyspieszył w końcówce i dzięki dwóm kolejnym trafieniom zapewnił sobie cenne zwycięstwo.

Deichmann uaktywnił się w końcówce pierwszej połowy, dzięki czemu schodził na przerwę z dwubramkową przewagą (2:0). Po zmianie stron udało się pójść za ciosem i dorzucić jeszcze dwa trafienia, co dało Deichmann już bezpieczną zaliczkę. Choć Kitsune wreszcie zerwało się do walki w samej końcówce i zdołało wreszcie złamać defensywę przeciwnika, to było już nieco za późno na odwrócenie losów meczu i ostatecznie Deichmann wygrał 6:2.