Drugoligowy hit na remis
Wydarzeniem wtorkowego wieczoru był mecz na szczycie drugiej ligi. FC Orzechowa i RunnersHood walczyły z całych sił, ale ostatecznie musiały podzielić się punktami. Sprawdźmy zatem, co działo się w tym oraz w dziewięciu pozostałych spotkaniach.

Tarant Krzyżowice rozpoczął od dwóch kolejnych trafień, ale FC Dinamo Wrocław tuż przed przerwą złapało kontakt, a zaraz po zmianie stron wyrównało (2:2). Następnie Tarant znów dwukrotnie znalazł drogę do bramki, a Dinamo jeszcze raz szybko doprowadziło do remisu (4:4). Dopiero w ciągu ostatnich jedenastu minut Tarant docisnął mocniej w ataku i uszczelnił też defensywę. Efektem tego było pięć kolejnych bramek, które ostatecznie przypieczętowały zwycięstwo tej ekipy.

FC 78 Wrocław już w pierwszej minucie otworzyło wynik spotkania, a w 8. minucie uciekło na dwubramkowy dystans. Dalsza część pierwszej połowy należała jednak do ekipy FC Żerniki, która zdołała zniwelować wszystkie straty (2:2). W drugiej odsłonie obie ekipy przez dłuższy czas nie mogły znaleźć drogi do bramki i losy zwycięstwa rozstrzygnęły się ostatecznie w końcówce. Wówczas to Żerniki przeprowadziły dwie skuteczne akcje (4:2) i choć FC 78 strzeliło gola kontaktowego w 49. minucie, to zabrakło już czasu, by doprowadzić do wyrównania.

ABM System błyskawicznie wrócił na zwycięską ścieżkę, choć spotkanie z Noname Team wcale nie należało do łatwych. Początek zapowiadał raczej spokojny wieczór dla ABM, bo już w pierwszej połowie udało się wypracować trzybramkową przewagę (3:0). Po zmianie stron do głosu doszedł jednak Noname Team, który za sprawą Yaroslava Dzhemesiuka między 28. a 34. minutą zniwelował wszystkie straty (3:3). Kluczowa dla losów spotkania okazała się 42. minuta, bo wówczas ABM dwukrotnie znalazł drogę do bramki przeciwnika i choć Noname złapał jeszcze kontakt w 44. minucie (5:4), to ABM System zdołał dowieźć korzystny wynik do samego końca.

GOJA Wrocław i Ceresit stoczyły zacięty bój, który ostatecznie zakończył się zwycięstwem tych drugich. Wynik w 8. minucie otworzył Ceresit i choć GOJA zdołała wyrównać w 19. minucie to jeszcze przed przerwą rywale ponownie wyszli na prowadzenie, a tuż po zmianie stron ukąsili po raz trzeci (3:1). GOJA nie składała broni i dzięki trafieniom w 32. i 36. minucie znów doprowadziła do wyrównania (3:3). Losy tego spotkania ważyły się do samego końca. Najpierw Ceresit odzyskał przewagę, po czym rywale jeszcze raz odpowiedzieli, ale w 47. minucie Ceresit zadał ostateczny cios, ustalając wynik na 5:4.

ZW Automation rozpoczęło od dwóch szybkich trafień, ale dalsza część pierwszej połowy toczyła się już pod dyktando CE Brokers Wrocław 50+, które odrobiło wszystkie straty z nawiązką (3:2). Po zmianie stron w ZW Automation wstąpiły jednak nowe siły, bo w ciągu zaledwie pięciu minut udało się zdobyć aż cztery bramki i uciec na bezpieczny dystans (6:3). CE Brokers próbowało jeszcze podjąć rękawicę i w 38. minucie skróciło nieco dystans strzelając swojego czwartego gola, natomiast ZW jeszcze dwukrotnie znalazło drogę do bramki rywala i przypieczętowało tym samym efektowne zwycięstwo.

OIRP Seniors już w pierwszych minutach pokazało, że ma apetyt na pełną pulę, bo już w 11. minucie znalazło się na dwubramkowym prowadzeniu (2:0). Po upływie pięciu kolejnych minut UBS złapał kontakt, ale na kolejne ofensywne akcenty musieliśmy już czekać do drugiej połowy. Najpierw OIRP ukąsiło po raz trzeci, ale trafienia w 32. i 46. minucie pozwoliły UBS doprowadzić do wyrównania. Ostatnie słowo w tym spotkaniu należało jednak do OIRP, które tuż przed ostatnim gwizdkiem zdołało strzelić gola, który zapewnił tej ekipie komplet punktów!

Spodziewaliśmy się zaciętej walki w starciu FC Orzechowa vs. RunnersHood i spodziewaliśmy się również meczu, w którym o wyniku zdecydują najmniejsze detale. Wszystkie te przewidywania znalazły potwierdzenie w rzeczywistości! Bardzo długo utrzymywał się bezbramkowy remis, aż wreszcie w 30. minucie RunnersHood otworzył wynik spotkania. Lider tabeli nie był jednak w stanie utrzymać tego prowadzenia zbyt długo, bo w 35. minucie Orzechowa zdołała doprowadzić do wyrównania. Jak się potem okazało, był to ostatni ofensywny akcent tego starcia i mecz na szczycie drugiej ligi zakończył się podziałem punktów.

FC Kitsune szybko wróciło na zwycięską ścieżkę i pokonało PKS Wariaty. Wynik udało się otworzyć w 13. minucie, ale na kolejne ofensywne akcenty musieliśmy czekać aż do ostatniego kwadransa spotkania. W 38. minucie Kitsune dołożyło drugie trafienie, ale PKS błyskawicznie odpowiedział nawiązując kontakt (2:1). Od tamtego momentu na boisku rządziło już tylko FC Kitsune, które dorzuciło jeszcze trzy bramki i ostatecznie odniosło całkiem okazałe zwycięstwo (5:1).

Warriors zaczęli od trafienia w 10. minucie, ale potem Klub Kokosa przypuścił prawdziwy szturm i jeszcze przed przerwą trzykrotnie znalazł drogę do bramki rywala (3:1). Ten wynik utrzymywał się przez ponad kwadrans, a gdy w 40. minucie Kokosy strzeliły czwartego gola, wydawało się, że losy spotkania są już rozstrzygnięte. Wojownicy walczyli jednak do samego końca i rzucili się do odrabiania strat. Bramki w 42. i 47. minucie pozwoliły im złapać kontakt, a trafienie samobójcze Klubu Kokosa w 48. minucie sprawiło, że obie ekipy ostatecznie podzieliły się punktami (4:4).

Pierwsza połowa była bardzo zacięta i choć początkowo przeważał WRO-LOT, to kapitalna końcówka w wykonaniu LGW Football Club pozwoliła tej ekipie zejść na przerwę ze skromnym prowadzeniem (4:3). Tuż po zmianie stron WRO-LOT wyrównał, a losy zwycięstwa rozstrzygnęły się w ciągu ośmiu ostatnich minut. Wówczas LGW Football Club dał się aż czterokrotnie zaskoczyć, podczas gdy sam strzelił tylko jednego gola i musiał się przez to pogodzić już z piątą porażką w sezonie, a WRO-LOT mógł świętować trzecie zwycięstwo.