• ZAPISZ SIĘ NA TURNIEJ 10 STYCZNIA - KLIKNIJ TUTAJ, BY DOWIEDZIEĆ SIĘ WIĘCEJ!

Elmar i Orzechowa o krok od sukcesu

Elmar Team (4. liga) i FC Orzechowa (2. liga) odniosły ważne zwycięstwa, które znacznie przybliżyły te ekipy do triumfu w jesiennych zmaganiach na swoich. Sprawdźmy, co działo się we wszystkich ośmiu wtorkowych meczach.

Tarant Krzyżowice nie dał najmniejszych szans Mundurowym i pewnie sięgnął po komplet punktów. Worek z bramkami otworzył się w szóstej minucie i jeszcze w pierwszej połowie Tarant uzbierał aż sześć trafień (6:0). Mundurowi byli bezradni i nie potrafili złamać defensywy rywala. Do tego sami nie byli w stanie skutecznie uszczelnić swojej, bo choć Tarant nie grał po przerwie z aż takim rozmachem, to dorzucił jeszcze trzy trafienia i ostatecznie wygrał aż 9:0!

FC KR4KEN postawił na terapię szokową od samego początku i już po zaledwie ośmiu minutach znalazł się na czterobramkowym prowadzeniu (4:0). Foreign Front względnie szybko otworzył swoje konto bramkowe, ale wynik 4:1 utrzymywał się już do końca pierwszej połowy. Po zmianie stron Foreign Front dorzucił drugiego gola i wydawało się, że będzie kontynuował mozolną pogoń. KR4KEN miał jednak wszystko pod kontrolą i nie pozwolił rywalom na więcej w ofensywie oraz sam dołożył jeszcze dwa trafienia, ustalając wynik meczu na 6:2.

Początek był wyśmienity dla FC 78 Wrocław, które potrzebowało zaledwie pięciu minut, by strzelić trzy gole (3:0). W dalszej części pierwszej połowy kontrolę nad meczem przejęły jednak Delikatesy, które błyskawicznie odrobiły wszystkie straty, a do 24. minuty same znalazły się na prowadzeniu (5:3). W drugiej części FC 78 odzyskało rytm i znów zaczęło karcić rywala. Szybkie trafienie kontaktowe, po czym jeszcze dwa kolejne gole sprawiły, że to Delikatesy znów musiały gonić wynik (5:6). Na ich szczęście, ostatni kwadrans ułożył się pomyślnie, a trafienia w 40. i 43. minucie ostatecznie pozwoliły Delikatesom zgarnąć pełną pulę (7:6).

Elmar Team był zdecydowanym faworytem spotkania, ale postanowił nie forsować zbytnio tempa w pierwszych fragmentach. Mimo to do 15. minuty udało się dwukrotnie znaleźć sposób na defensywę PKS-u Wariaty i wypracować sobie skromną zaliczkę (2:0). Tuż po zmianie stron Wariaty złapały kontakt i wynik wisiał na włosku aż do 40. minuty (2:1). Dopiero wtedy Elmar zdołał się ocknąć, zaliczył dwa trafienia w krótkim odstępie czasu i rozstrzygnął tym samym losy tego meczu.

Jeśli ktoś miał wątpliwości, czy ABM System po zapewnieniu sobie mistrzostwa trzeciej ligi będzie grał z takim samym zaangażowaniem, to mecz z Furią Dorada całkowicie je rozwiał. Pierwsza połowa była dosyć spokojna i ABM wypracował obie skromne, dwubramkowe prowadzenie (2:0). Ofensywna lawina ruszyła natomiast po przerwie. Świeżo upieczony mistrz jeszcze sześciokrotnie znalazł sposób na defensywę rywala, podczas gdy Furia była w stanie zdobyć tylko jedną honorową bramkę. Ostatecznie ABM wygrał 8:1 i udowodnił, że mistrzowski tytuł w pełni mu się należy.

ZW Automation w końcu zaprezentowało formę, do której nas wcześniej przyzwyczaiło i na zakończenie zmagań w szóstej lidze bardzo pewnie pokonało Infor. ZW Automation od pierwszych minut konsekwentnie budowało swoją przewagę. Defensywa Infor była bezradna i już w pierwszej połowie sześciokrotnie dała się zaskoczyć. W drugiej części obraz gry wyglądał bardzo podobnie. ZW dorzuciło jeszcze pięć goli, a Infor w końcu również znalazł drogę do bramki, ale było to tylko jedno honorowe trafienie (11:1).

FC Orzechowa udźwignęła ogromną presję i pokonała Warriors, dzięki czemu umocniła się na czele drugoligowej stawki. Gdy lider tabeli już w drugiej minucie objął prowadzenie, a w 11. minucie podwyższył wynik, wydawało się, że zwycięstwo przyjdzie dość łatwo (2:0). Warriors nie zrazili się jednak delikatnym falstartem i w 15. minucie zdobyli bramkę kontaktową. Wynik 2:1 utrzymywał się do końca pierwszej połowy. Jak się potem okazało, nie zmienił się już do samego końca. Orzechowa nie była w stanie zapewnić sobie komfortowej przewagi, ale co dla niej najważniejsze, utrzymała korzystny wynik i mogła się cieszyć z arcyważnego kompletu punktów!

FC Kitsune otworzyło wynik meczu już w 1. minucie, ale Sii odpowiedziało trafieniem wyrównującym zaledwie kilka chwil później (1:1). Remis utrzymywał się już do końca pierwszej połowy, a kolejne ofensywne akcenty nastąpiły dopiero po przerwie. Wówczas Kitsune wrzuciło wyższy bieg i między 27. a 39. minutą trzykrotnie znalazło drogę do siatki, wyrabiając sobie tym samym solidną zaliczkę (4:1). Sii próbowało jeszcze odrabiać straty i zmniejszyło nawet nieco różnicę, natomiast ostatecznie Kitsune dowiozło korzystny rezultat do samego końca (5:3).