Wyznawcy górą w drugoligowym hicie
Wyznawcy Zielonej Wróżki pokonali RunnersHood w najciekawszym spotkaniu środowego wieczoru i dali sobie jeszcze szansę na walkę o mistrzostwo drugiej ligi! Zapraszamy na podsumowanie tego oraz pozostałych spotkań.

Pierwsza połowa była raczej dosyć spokojna i obie ekipy dopiero po upływie dłuższej chwili otworzyły swoje konto bramkowe (1:1). Znacznie więcej zaczęło się za to dziać po przerwie. W 31. minucie Łojowice objęły prowadzenie, po czym Żerniki doprowadziły do wyrównania w 40. minucie. Końcówka należała już jednak w pełni do Łojowic, które najpierw wróciły na prowadzenie, a w 45. minucie ustaliły wynik meczu na 4:2, zapewniając sobie komplet punktów.

Mario Football Team bezlitośnie wykorzystał gorszą dyspozycję Nic Się Nie Stało i bardzo pewnie sięgnął po komplet punktów. Co ciekawe, pierwsze minuty były bardzo obiecujące dla NSNS, które zdołało uciec na dwubramkowy dystans (2:0). Z czasem Mario Football Team wrócił jednak do gry i przejął całkowitą kontrolę nad boiskowymi wydarzeniami. Jeszcze w pierwszej połowie udało się odrobić straty z nawiązką (4:2), a po zmianie stron, choć rywale próbowali jeszcze nawiązać walkę i do 32. minuty każde rozstrzygnięcie było jeszcze możliwe (5:3), to ostatnie fragmenty przyniosły pełną dominację Mario Football Team. Aż dziewięć kolejnych trafień w ciągu zaledwie szesnastu minut zapewniło MFT bardzo okazałe zwycięstwo i przynajmniej na chwilę awans na fotel lidera piątej ligi.

CleverFrame Galacticos nie byli w stanie wrócić na właściwe tory po ubiegłotygodniowej porażce i tym razem również wyraźnie przegrali z Sokołem Wrocław. Pierwsza połowa była nadzwyczaj spokojna, bo obie ekipy strzeliły tylko po jednym golu. Po zmianie stron, sytuacja zmieniła się jednak o 180 stopni, bo Sokół wrzucił wyższy bieg i zaczął seryjnie zdobywać kolejne bramki. Ostatecznie dobił do dziewięciu trafień, podczas gdy Galacticos byli w stanie strzelić jeszcze tylko jednego gola.

Pierwsza połowa tego spotkania była bardzo wyrównana. Obie ekipy szły łeb w łeb, a prowadzenie przechodziło z rąk do rąk. Ostatecznie do przerwy mieliśmy remis 3:3. Ten wynik utrzymywał się również przez niemal dziesięć minut drugiej części gry, ale w ciągu ostatniego kwadransa Noname Team przyspieszył i zdołał aż czterokrotnie znaleźć drogę do bramki przeciwnika, zapewniając sobie ostatecznie całkiem okazałe zwycięstwo (7:3).

Klub Kokosa od początku udowodnił, że nie bez powodu jest faworytem starcia na boisku numer jeden. Szybko udało się wyjść na prowadzenie, a następnie konsekwentnie je powiększać, dzięki czemu do do końca pierwszej połowy Kokosy uciekły już na bezpieczny dystans (5:1). Po zmianie stron LGW postanowiło jeszcze podjąć rękawicę i odrobiło część strat (5:3), natomiast Kokosy nie dały się dogonić, a w końcówce ponownie wrzuciły wyższy bieg, zdobyły jeszcze pięć bramek i w efektowny sposób przypieczętowały komplet punktów.

Wyznawcy Zielonej Wróżki zaskakująco łatwo poradzili sobie z RunnersHood i zgarnęli bardzo ważny komplet punktów. W pierwszej połowie udało im się uciec na dwubramkowy dystans (2:0). Po przerwie udało się dorzucić trzecie trafienie, ale gdy w 33. minucie RunnersHood otworzyli w końcu swoje konto bramkowe, wydawało się, że powalczą jeszcze o korzystny wynik. Wyznawcy zareagowali jednak w najlepszy możliwy sposób i odpowiedzieli jeszcze trzema kolejnymi golami, ustalając tym samym wynik meczu na 6:1.

CE Brokers Wrocław 50+ zgodnie z oczekiwaniami od początku narzucili swoje warunki gry i zdominowali Trapeze, bo już po zaledwie czterech minutach znaleźli się na trzybramkowym prowadzeniu (3:0). Trapeze próbowało się odgryzać i potrafiło znaleźć drogę do bramki przeciwnika, natomiast CE Brokers utrzymywali bezpieczny dystans. Nadspodziewanie niebezpiecznie zrobiło się za to w drugiej części, gdy Trapeze złapało kontakt w 37. minucie (5:4). Brokers wytrzymali jednak presję, a w końcówce dorzucili jeszcze trzy trafienia, dzięki czemu przypieczętowali zwycięstwo.