• DOŁĄCZ DO NASZYCH ROZGRYWEK - KLIKNIJ TUTAJ, BY DOWIEDZIEĆ SIĘ WIĘCEJ!

Zwycięskie serie trwają w najlepsze

RunnersHood i Mocne Chłopy wciąż nie chcą się zatrzymać i zgarniają kolejną wygraną, a Flagman po raz kolejny zaimponował w ekstraklasowych warunkach. Za nami rozpoczęcie czwartej kolejki jesiennych zmagań, więc tradycyjnie zapraszamy na podsumowanie wszystkich spotkań.

Sii otworzyło wynik meczu w piątej minucie, ale jeszcze w pierwszym kwadransie PKS Wariaty odrobił wszystkie straty z nawiązką (2:1). Ten wynik utrzymywał się przez dłuższą chwilę, a gdy w 42. minucie Wariaty podwyższyły prowadzenie, wydawało się, że jest już po sprawie. Jak się okazało, nic bardziej mylnego! Sii nie miało zamiaru się poddawać, strzeliło dwa gole w końcówce i rzutem na taśmę doprowadziło do wyrównania!

RunnersHood nie ma zamiaru się zatrzymywać i notuje już czwartą wygraną w sezonie! Mecz z FC 78 Wrocław nie był jednak łatwy. Długo utrzymywał się bezbramkowy remis, aż w końcu w 19. minucie lider tabeli wyszedł na prowadzenie. Potem znowu musieliśmy długo czekać na kolejne trafienie, aż wreszcie w 34. minucie RunnersHood podwyższył prowadzenie (2:0). FC 78 Wrocław nie złożył jednak broni i dzięki dwóm kolejnym trafieniom, nagle w 47. minucie zrobił nam się remis! (2:2). Końcówka należała już do RunnersHood, które wygrało wojnę nerwów, tuż przed ostatnim gwizdkiem sędziego dwukrotnie znalazło drogę do bramki rywala i zapewniło sobie komplet punktów.

Starcie FC Dinamo Wrocław z Noname Grunwald długo rysowało się jako bezbramkowe. Pierwsza połowa nie przyniosła żadnych trafień, a druga również długo czekała na pierwsze bramkowe akcje. Takie przyszły dopiero na sześć minut przed końcem, a jako pierwsze do siatki trafiło Dinamo. To trafienie podziałało na Noname Grunwald jak płachta na byka, bo w ciągu zaledwie pięciu minut, aż trzykrotnie udało się znaleźć sposób na defensywę Dinamo i w konsekwencji zgarnąć drugie zwyięstwo w sezonie.

Mocne Chłopy udowodniły, że początek sezonu nie był przypadkiem i po raz czwarty mogły świętować zdobycie kompletu punktów. Wszystko rozstrzygnęło się właściwie w ciągu pierwszych trzydziestu minut. Mocne Chłopy od początku przejęły kontrolę nad meczem i konsekwentnie punktowały rywala. Do przerwy udało się wypracować trzybramkową przewagę, a kilka chwil po przerwie było już 4:0. FC KR4KEN próbował nawiązać walkę, ale wszystko na co było go stać, to jedno honorowe trafienie w 33. minucie.

Alpine Stars postanowiło zacząć od naprawdę mocnego uderzenia i potrzebowało zaledwie nieco ponad kwadransa, by zbudować sobie czterobramkową przewagę (4:0). Taka zaliczka pozwoliła kontrolować spotkanie w dalszych fragmentach i choć Kruk S.A. próbował walczyć, to wziął się za odrabianie strat zdecydowanie zbyt późno. Ostatecznie udało mu się kilka razy zaskoczyć defensywę rywala, ale Alpine z dużym spokojem dowiozło korzystny wynik do samego końca, wygrywając 8:4.

Wolves Wrocław pokazali, że im dalej w las, tym będą mocniejsi. Tym razem przekonała się o tym ekipa BFC, która już w pierwszej połowie musiała trzykrotnie wyjmować piłkę z siatki (3:0). Po zmianie stron Wilki wciąż atakowały, dzięki czemu jeszcze aż sześciokrotnie pokonały bramkarza przeciwnika, podczas gdy BFC było stać tylko na pojedyncze odpowiedzi, co przyniosło im zaledwie dwa honorowe trafienia.

Rocon Gumzamet Fidasz wciaż boleśnie doświadcza ekstraklasowych realiów i tym razem okazał się wyraźnie gorszy od Flagman. Zwycięzcy SOCCA PRO CUP dali się co prawda zaskoczyć w jedenastej minucie, ale odpowiedzieli znakomicie, bo aż pięcioma kolejnymi trafieniami (5:1). Fidasz próbował jeszcze podjąć rękawicę i w 32. minucie zdobył swoją drugą bramkę, ale Flagman nic sobie z tego nie zrobił i wyprowadził sześć kolejnych ciosów, dzięki którym wygrał ostatecznie aż 11:2!

FC Hasbulla otworzył wynik meczu, ale PD WildBoars błyskawicznie odpowiedzieli strzelając szybko dwa gole. W końcówce pierwszej połowy obie ekipy dorzuciły jeszcze po jednym trafieniu, a w 40. minucie Hasbulla znów doprowadził do wyrównania (3:3). Końcówka spotkania należała już jednak do Dzików, które wytrzymały nerwówkę i dorzuciły dwa trafienia w ciągu pięciu ostatnich minut, zapewniając sobie tym samym drugie zwycięstwo w jesiennych rozgrywkach.