• ZAPISZ SIĘ NA TURNIEJ 10 STYCZNIA - KLIKNIJ TUTAJ, BY DOWIEDZIEĆ SIĘ WIĘCEJ!

RunnersHood wraca na zwycięską ścieżkę, ofensywna wojna dla PzB

RunnersHood przełamał się w starciu z Łojowicami Jónajted, a Przyjaciele z Boiska po prawdziwej ofensywnej wojnie odnieśli efektowne zwycięstwo z Team Maślice. Zapraszamy na podsumowanie środowych zmagań na Lotniczej.

Noname Grunwald otworzył wynik meczu w 13. minucie, ale na kolejne trafienia trzeba było poczekać do drugiej połowy. Po przerwie Noname podwyższył prowadzenie, ale Tarant Krzyżowice postanowił podjąć rękawice i dzięki trafieniom 35. i 37. minucie doprowadził do wyrównania! Gdy wydawało się już, że dojdzie do niespodzianki, w 49. minucie Noname przesądził o losach spotkania i dzięki trafieniu Jakuba Osławskiego zapewnił sobie komplet punktów.

RunnersHood postanowił szybko rozstrzygnąć losy meczu z Łojowicami Jónajted i od pierwszych minut narzucił swoje warunki gry. To szybko przyniosło plony w postaci bramek, bo wynik udało się otworzyć już w szóstej minucie, a do końca pierwszej połowy defensywa przeciwnika została jeszcze trzykrotnie skarcona (4:0). Tuż po zmianie stron RunnersHood dorzucił również piątą bramkę, po czym nieco spuścił z tonu. Łojowice zaczęły dochodzić do głosu, jednak było je stać tylko na nieznaczne zmniejszenie strat i dwa honorowe trafienia.

Mario Football Team długo męczył się, by złamać defensywę Vorwerk, ale ostatecznie dopiął swego tuż przed przerwą. Skromna zaliczka pozwoliła się rozkręcić i zepchnąć rywala do głębszej defensywy. Vorwerk był bezradny na kolejne ofensywne szarże przeciwnika, który jeszcze trzykrotnie znalazł drogę do bramki. Ostatecznie Mario Football Team wygrał 4:0 i w świetnym stylu rozpoczął zmagania w grupie mistrzowskiej piątej ligi.

Gdy Sokół Wrocław strzelił dwa gole pod koniec pierwszego kwadransa wydawało się, że ustawił sobie mecz pod swoje dyktando. Foreign Front nie miał jednak zamiaru się poddawać i najpierw zdobył bramkę kontaktową w 25. minucie, a kilka chwil po przerwie doprowadził do wyrównania (2:2). Następnie do głosu ponownie doszedł Sokół, który znów zaliczył dwa kolejne trafienia i choć rywale w 40. minucie jeszcze raz złapali kontakt, to Sokół tym razem nie dał się złapać i dzięki jeszcze dwóm bramkom w końcówce ostatecznie zapewnił sobie zwycięstwo.

FC 78 Wrocław wzięło sobie do serca, że to już ostatni dzwonek, by zacząć wygrywać i powalczyć o utrzymanie i pokonało Lisek.App Watahę Wrocław. Już w pierwszej połowie FC 78 ustawiło mecz pod swoje dyktando, zdobywając trzy kolejne bramki i budując sobie w ten sposób solidną zaliczkę (3:0). W drugiej odsłonie obraz gry wyglądał podobnie, Choć Wataha próbowała się odgryzać, to było ją stać jedynie na pojedyncze udane akcje, podczas gdy FC 78 strzelało gole seriami. Ostatecznie uzbierało ich aż osiem, natomiast rywale zapisali na swoim koncie jedynie dwa honorowe trafienia.

Pierwsza połowa była bardzo wyrównana. WRO-LOT aż trzykrotnie wychodził na prowadzenie, ale Wyznawcy Zielonej Wróżki za każdym razem doprowadzali do wyrównania (3:3). Kluczowy dla losów tego spotkania był natomiast pierwszy kwadrans po zmianie stron, bo to wtedy Wyznawcy przyspieszyli i strzelili aż pięć kolejnych goli, na co WRO-LOT zwyczajnie nie miał odpowiedzi. Zwycięstwo 8:4, było bardzo ważne dla Wyznawców, bo pozwoliło im umocnić się w czołówce drugoligowej tabeli.

Ekipy Przyjaciół z Boiska i Team Maślice poszły na prawdziwą ofensywną wojnę, Najpierw Przyjaciele strzelili pięć kolejnych goli, a następnie Maślice odpowiedziały trzema bramkami i znacznie zmniejszyły stratę (5:3). Po zmianie stron inicjatywę przejęli ponownie Przyjaciele, którzy strzelali seriami, a rywali było stać tylko na pojedyncze odpowiedzi. Przewaga rosła z minuty na minutę i ostatecznie zatrzymała się na różnicy ośmiu bramek, a mecz zakończył się wynikiem 15:7 na korzyść Przyjaciół z Boiska.

Chaos Wrocław sprawił niemałą niespodziankę i pokonał Ceresit na początek rywalizacji w grupie spadkowej pierwszej ligi. Na początku obie ekipy strzeliły po jednym golu, ale potem do końca pierwszej połowy na boisku dominował już Chaos, który zaliczył cztery kolejne trafienia (5:1). Pierwszy kwadrans drugiej połowy stał natomiast pod znakiem dominacji Ceresit, który zniwelował większość strat i złapał kontakt (5:4). Chaos wytryzmał jednak presję, a w końcówce dorzucił jeszcze dwie bramki, zapewniając sobie tym samym zwycięstwo.