• DOŁĄCZ DO NASZYCH ROZGRYWEK - KLIKNIJ TUTAJ, BY DOWIEDZIEĆ SIĘ WIĘCEJ!

Beniaminkowie Ekstraklasy z dobrymi występami i pierwszymi punktami w meczach inauguracyjnych!

W poniedziałek otworzyliśmy sezon Jesień 2026 i z pewnością był to bardzo dobry wieczór dla beniaminków Ekstraklasy – BFC zwycięskie, remis Flagmana, a Fidasz przegrał nieznacznie z aktualnym mistrzem. Sprawdzamy, co działo się w poniedziałkowy wieczór przy Lotniczej!

Sezon rozpoczęliśmy w 3. lidze, starciem bardzo dobrych znajomych. Podobnie jak w rozgrywkach Wiosna 2025, lepsi okazali się gracze Noname Team, którzy tym razem wygrali z CleverFrame Galacticos 5:2. Pierwsza połowa jednak nie sugerowała takiego rozstrzygnięcia, bo znacznie lepiej – przynajmniej pod kątem skuteczności – weszli w ten mecz goście. Galacticos objęli prowadzenie w 19. minucie za sprawą Andrzeja Krawczyka i choć na jego bramkę szybko odpowiedział Vladyslav Didenko, to tuż przed przerwą do siatki trafił Kamil Pączko i to goście prowadzili 2:1. Po zmianie stron obraz gry diametralnie się zmienił, a do siatki trafiali już tylko gospodarze, i nie przeszkodziła im w tym nawet czerwona kartka Vasyla Dubiva. Autorami czterech trafień po przerwie byli Didenko, Duvic, Nikita Malinovskyi, a wynik w 49. minucie ustalił Andrei Haduika. Noname zaczyna sezon od pewnego zwycięstwa, a Galacticos muszą szukać punktów za tydzień.

Kapitalne wejście w nowy sezon zaliczyła ekipa Runnershood, która rozgromiła debiutujących na poziomie PRO graczy Lisek.app Wataha Wrocław aż 11:1. Mecz bez większej historii, zdominowany przez niezwykle skutecznych tego wieczora gości. Runnershood jeszcze kilka miesięcy temu występowali na poziomie 4. ligi, a w poniedziałkowy wieczór udowodnili, że 2. liga absolutnie im nie straszna i chcą walczyć o wysokie cele. Strzelanie dość późno, bo dopiero w 14. minucie rozpoczął Juliusz Gorzeń, ale do przerwy gościom udało się zbudować bezpieczną przewagę (4:1). Po zmianie stron gospodarze próbowali stwarzać zagrożenie, ale niezwykle zdeterminowani byli ich rywale i zgarnęli pierwsze zwycięstwo jesienią. Fantastyczne zawody w drużynie Runnershood rozegrał Filip Mikołajek, autor 3 goli i 2 asyst. Wtórowali mu Jan Krawiec (2 gole, 2 asysty) oraz Juliusz Gorzeń (2 gole i 2 asysty).

Świetnie swoją nową przygodę na poziomie 4. ligi rozpoczęła Dolnośląska Okręgowa Izba Inżynierów Budownictwa, która pokonała na inaugurację Noname Grunwald 4:2. Jedni i drudzy bardzo szybko zaczęli strzelanie przy Lotniczej, Filip Tokarski otworzył wynik już w 5. minucie, a 120 sekund później DOIIB prowadzili 2:0 po trafieniu Tomasza Tomaski. Wydawało się, że goście układają sobie spotkanie pod własne dyktando, ale wtedy do gry włączyła się ekipa gospodarzy i w 10. minucie mieliśmy już remis 2:2 po trafieniach Szymona Nogi i Jakuba Osławskiego. Od tamtego momentu tempo strzelania drastycznie spadło, ale przed przerwą zobaczyliśmy jeszcze jedno trafienie, a wynik po 25 minutach ustalił gracz DOIIB Hubert Sygała. Po zmianie stron spotkanie było już znacznie spokojniejsze, a goście przypieczętowali swoje pierwsze zwycięstwo na poziomie 4. ligi w 32. minucie trafieniem swojego najlepszego strzelca z wiosny Przemysława Majdzika. DOIIB z pierwszym, bardzo ważnym zwycięstwem w sezonie, a debiutujący Noname Grunwald będzie musiał szukać punktów w kolejnych starciach.

Jedno z najlepiej zapowiadających się starć w poniedziałkowy wieczór absolutnie nie zawiodło. PDCA Delikatesy ostatecznie zremisowały z WRO-LOTem 3:3 i z tego wyniku na pewno żadna ze stron nie może być do końca zadowolona. Od pierwszego gwizdka widać było, że przy Lotniczej spotkały się ekipy doświadczone i takie, które łatwo trzech punktów nie oddadzą. Wynik dla gości dopiero w 23. minucie otworzył Jakub Podoba, ale już kilkadziesiąt sekund później odpowiedział Krzysztof Jabłoński i do przerwy było 1:1. Po przerwie znowu w mecz lepiej wszedł WRO-LOT, a prowadzenie 2:1 dał im w 35. minucie niezawodny Jakub Lachaut. Mecz rozkręcił się na dobre jednak dopiero w ostatnich 8 minutach, kiedy byliśmy świadkami aż trzech trafień. W 42. minucie swojego drugiego gola strzelił Klimczak, a chwilę później poprawił Marcel Chłopek i w końcówce to Delikatesy po raz pierwszy w meczu prowadziły – 3:2. Ostatnie słowo należało jednak do rywala i wynik w 49. minucie na 3:3 ustalił Kacper Skóra. Taki rezultat nie zadowala żadnej ze stron, ale dyspozycja obydwu ekip świadczy o tym, że będą się w bieżących rozgrywkach bić o wysokie cele.

Ekstraklasę zainaugurowaliśmy absolutnym hitem, który nie zawiódł pod kątem emocji i poziomu grania, ale wynik z pewnością zawiódł obu zainteresowanych. PD WildBoars zremisowali z Alpine Stars 5:5, a wieczorne starcie na boisku numer 1 od początku do końca było “na remis”, bez wyraźnego wskazania na którąkolwiek ze stron. Przez cały dystans spotkania goście wychodzili na jednobramkowe prowadzenie, a gospodarze chwilę później odpowiadali i wracaliśmy do stanu remisowego. Sytuacja odwróciła się dopiero w samej końcówce, kiedy PD zdobyło dwie bramki i po raz pierwszy wyszło na prowadzenie. Nie odebrało to jednak chęci do walki rywalom, a Jakub Trojanowski w 48. minucie ustalił wynik na 5:5. W zespole PD kapitalne zawody rozegrał Bartosz Kruk, który skończył mecz z golem i trzema asystami. Jeszcze lepiej zaprezentował się po stronie Alpine Giorgi Chokheli, który zakończył to starcie z hat-trickiem na koncie i wyróżnieniem MVP. W starciu “największych przegranych” sezonu wiosennego bez rozstrzygnięcia, co zapowiada nam jeszcze większą mobilizację PD i Alpine w kolejnych tygodniach!

BFC przez cały sezon Wiosna 2026 imponowało grą w defensywie i właśnie to zapewniło im mistrzostwo 1. ligi i awans do Ekstraklasy. Nie inaczej rozpoczęli rozgrywki Jesień 2026 – zwycięstwo 2:0 nad Krukiem S.A. nie byłoby możliwe, gdyby nie bardzo dobra postawa w defensywie i znak rozpoznawczy aktualnego mistrza 1. ligi. Gospodarze fantastycznie ułożyli sobie to starcie, bo już w 1. minucie wynik otworzył Uladzislau Andreichyk i to ustawiło mecz pod kątem tego, co chce grać ekipa BFC. Mistrz 1. ligi pomimo tego, że przystępuje do sezonu jako beniaminek, świetnie zrealizował plan meczowy i nie popełniał błędów w defensywie, a kiedy było to możliwe, wychodził dużą ilością zawodników do kontrataków. Po zmianie stron Kruk musiał się otworzyć, by gonić wynik, i to stwarzało kolejne szanse dla gospodarzy, którzy w 46. minucie zamkęli rywalizację za sprawą trafienia Pavla Audziyuka. Beniamnek z pierwszym zwycięstwem w Ekstraklasie i to na inaugurację, a Kruk swojej szansy poszuka za tydzień.

W bratobójczym starciu lepsi aktualni mistrzowie Ekstraklasy. Wolves Wrocław pokonali 4:3 drugiego z beniaminków, Rocon Gumzamet Fidasz i bardzo dobrze rozpoczęli sezon Jesień 2025. Gwiazdami spotkania po obydwu stronach byli zdobywcy hat-tricków Mateusz Jasiczek oraz Paweł Gniewek. Ten pierwszy miał jednak więcej wsparcia w ataku, którym akurat w poniedziałkowy wieczór okazał się Kacper Oberc i to jego trafienie zrobiło różnicę. Wolves od momentu objęcia prowadzenia w 9. minucie kontrolowali wydarzenia boiskowe i przez resztę spotkania (nie licząc okresu od 13. do 14. minuty) prowadzili. Piorunujące wejście w drugą połowę gospodarzy i gol w 26. minucie, który dał dwubramkowe prowadzenie na dobre ustawił mecz pod dyktando mistrzów. Fidasz pomimo pogoni do ostatnich sekund nie zdołał już odwrócić losów rywalizacji i na pierwsze zwycięstwo w Ekstraklasie będzie musiał jeszcze poczekać. Mistrzowie z kolei zaczynają walkę o obronę tytułu od ważnej wygranej.

Kapitalne widowisko na zakończenie poniedziałkowego grania zapewniło nam starcie na boisku numer 2. Flagman po elektryzującym meczu zremisował z FC Hasbullą 2:2 i udowodnił, że rola beniaminka nie musi oznaczać, że będzie “chłopcem do bicia”. To spotkanie miało naprawdę bardzo dużo dramaturgii, a jedni i drudzy strzelali gole od 1. do 50. minuty włącznie. Po stronie gospodarzy fantastyczny mecz rozegrał Serhii Bedenok (2 gole, 3 asysty), a w ekipie Hasbulli szalał w ataku duet Chrystian Edelbauer (4 gole, 2 asysty) i Roman Kozlynets (3 gole, 2 asysty). Aktualni wicemistrzowie Ekstraklasy przez prawie całe spotkanie musieli gonić wynik, ale w końcówce pokazali swoje ogromne doświadczenie na tym poziomie i ostatecznie “wyciągnęli” pozytywny rezultat. Pierwsza część gry była istną kopalnią goli, i do przerwy Flagman prowadził 6:5. Po zmianie stron tempo zdobywania bramek drastycznie spadło i lepsi po zmianie stron byli goście, którym udało się doprowadzić do remisu i zgarnąć punkt. Flagman jest drugim beniaminkiem, który zapunktował już w 1. kolejce Ekstraklasy, a wicemistrzowie (podobnie jak PD i Alpine) muszą zadowolić się jednym “oczkiem” w spotkaniu inauguracyjnym.