Jaxan znów imponuje, ofensywne show w wykonaniu FC Kitsune i Elmar Team
Jaxan pokonał GOJA Wrocław i po raz drugi w sezonie pokazał wielki potencjał. Najbardziej efektownie było natomiast w starciu FC Kitsune z Elmar Team, w którym padło aż 19 goli! Pora na przegląd wydarzeń ze wszystkich dziesięciu wtorkowych spotkań.

Pierwsza połowa była względnie spokojna. Najpierw na prowadzenie wyszedł Foreign Front, ale ABM szybko wyrównał, a tuż przed przerwą wyszedł na prowadzenie (2:1). Po zmianie stron czekaliśmy jedenaście minut na kolejne trafienie, aż wreszcie ABM podwyższył prowadzenie. Foreign Front wziął się w garść i dzięki trafieniom w 41. i 42. minucie odrobił straty (3:3), ale końcówka meczu należała już do ABM System, który jeszcze czterokrotnie znalazł sposób na defensywę rywala i zapewnił sobie tym samym komplet punktów.

Deichmann od początku pokazał, że ma zamiar sięgnąć w tym meczu po pełną pulę. W 10. minucie otworzył wynik, a na dwie minuty przed końcem pierwszej połowy podwyższył prowadzenie. W drugie odsłonie wydawało się, że FC Dinamo Wrocław powalczy jeszcze o korzystny wynik, bo w 30. minucie złapało kontakt, jednak w ciągu ostatnich dziesięciu minut Deichmnn znów wrzucił wyższy bieg, dołożył jeszcze dwa trafienia i ostatecznie wygrał 4:1.

Pierwsza połowa toczyła się w całości pod dyktando WRO-LOT. Najpierw udało się otworzyć wynik w 12. minucie, a tuż przed przerwą obrona rywala została jeszcze dwukrotnie rozpracowana (3:0). W drugiej części sytuacja odwróciła się o 180 stopni. FC 78 Wrocław ruszyło do odrabiania strat i już w 35. minucie zrobił nam się remis (3:3). O losach zwycięstwa zadecydował ostatni kwadrans, a w nim lepiej spisał się WRO-LOT, który dorzucił jeszcze trzy bramki, podczas gdy rywale byli w stanie strzelić tylko jednego gola.

RunnersHood zgarnął komplet punktów w starciu z Warriors, a losy zwycięstwa były już rozstrzygnięte po pierwszym kwadransie. Filip Mikołajek już w pierwszej minucie otworzył wynik meczu, a w 14. minucie Filip Ciuba podwyższył prowadzenie. Następnie RunnersHood kontrolował przebieg boiskowych wydarzeń, nie pozwalał rywalom na zbyt wiele i choć sam nie dołożył już nic w ofensywie, to pewnie dowiózł korzystny wynik do samego końca spotkania.

Tarant Krzyżowice zaczął lepiej i w 13. minucie otworzył wynik meczu. Dolnośląska Okręgowa Izba Inżynierów Budownictwa zareagowała jednak odpowiednio i jeszcze w pierwszej połowie odrobiła wszystkie straty z nawiązką (3:1). Tarant nie składał broni i po zmianie stron nawiązał kontakt. To doprowadziło do ciekawej końcówki, w której nastąpiła bramkowa wymiana ciosów. Lepiej wypadła w niej DOIIB, która ostatecznie wygrała 6:4 i po raz drugi w sezonie mogła się cieszyć z kompletu punktów.

Pierwsza połowa układała się wprost fenomenalnie dla PDCA Delikatesy. Raz za razem udawało się znaleźć drogę do bramki rywala, dzięki czemu na przerwę Delikatesy schodziły aż z pięciobramkową przewagą. W drugiej części doszło jednak do całkowitej zmiany przebiegu boiskowych wydarzeń. LGW Football Club konsekwentnie odrabiał straty i wydawało się, że Delikatesy podobnie jak Iga Świątek kilka dni temu na kortach US Open prowadząc 5:0, ostatecznie przegrają. LGW doprowadziło do wyrównania (5:5), ale na tym skończyły się podobieństwa do tenisowego kortu, bo ostatnie słowo należało do Delikatesów, które w doliczonym czasie zapewniły sobie zwycięstwo.

Jaxan nie zagrał już aż tak koncertowo w ofensywie, ale ponownie pokonał bardzo mocnego rywala. Już po sześciu minutach udało się wyjść na dwubramkowe prowadzenie. GOJA Wrocław długo nie mogła się otrząsnąć, a kolejne ciosy przyszły na przełomie pierwszej i drugiej połowy. Wówczas Jaxan dorzucił jeszcze dwa trafienia i uciekł aż na czterobramkowy dystans (4:0). GOJA przebudziła się nieco w ostatnich fragmentach meczu i zmniejszyła straty, natomiast było już za późno, by odwrócić losy tego spotkania.

Musieliśmy trochę poczekać na otwarcie wyniku meczu Łojowice Jónajted – FC Orzechowa, ale w końcu w 17. minucie Orzechowa dokonała tej sztuki. Na odpowiedź Łojowic nie trzeba było jednak długo czekać, bo jeszcze przed przerwą udało się wyrównać, a nawet wyjść na dwubramkowe prowadzenie (3:1). W drugiej części do ofensywy ponownie przystąpiła Orzechowa, która najpierw w 28. minucie nawiązała kontakt, w 33. minucie wyrównała, a w 38. minucie wyszła na prowadzenie (4:3). Gdy wydawało się, że Orzechowa pójdzie już za ciosem i sięgnie po zwycięstwo, Łojowice wzięły się w garść i to do nich należało ostatnie słowo. Uściślając, była to bramka na 4:4 w 47. minucie, która ustaliła wynik tego starcia.

Sii długo walczyło, by znaleźć sposób na defensywę Mundurowych. W końcu dopięło swego w 20. minucie, otwierając wynik spotkania. W kolejnych fragmentach było już nieco łatwiej, bo do 30. minuty Sii uciekło już na trzybramkowy dystans (3:0). W końcówce udało się zadać jeszcze jeden cios, a Mundurowi byli bezradni jeśli chodzi o ofensywne poczynania. Sii wygrało po raz drugi w sezonie, a Mundurowi po raz drugi obeszli się smakiem.

Elmar Team i FC Kitsune zapewniły prawdziwy ofensywny spektakl, który skończył się zwycięstwem tych drugich. Początkowo obie ekipy szły łeb w łeb, ale z biegiem czasu Kitsune zaczęło odskakiwać i schodziło na przerwę z trzybramkową przewagą (6:3). W drugiej odsłonie obraz gry był podobny. Trwała ofensywna wymiana ciosów, ale Elmar nieznacznie odstawał, przez co nie tylko nie mógł odrobić strat, ale z czasem miał coraz większy dystans do swojego przeciwnika. Ostatecznie Kitsune wygrało aż 12:7 i zgarnęło już drugi komplet punktów w jesiennych rozgrywkach.