• DOŁĄCZ DO NASZYCH ROZGRYWEK - KLIKNIJ TUTAJ, BY DOWIEDZIEĆ SIĘ WIĘCEJ!

Wolves powalczą o medale!

Korespondencyjna rywalizacja o grupę mistrzowską Ekstraklasy między Wolves Wrocław i Rocon Gumzamet Fidasz przyniosła całą masę emocji. Ostatecznie Wilki rzutem na taśmę pokonały FC Hasbulla i obroniły miejsce w czołowej czwórce! Sprawdźmy, co działo się we wszystkich poniedziałkowych spotkaniach.

FC Outsiders objęli prowadzenie w 9. minucie, ale w kolejnych fragmentach do głosu zaczął dochodzić Noname Team. Jeszcze przed przerwą udało mu się wyrównać, następnie dorzucił drugie trafienie, a po zmianie stron znalazł drogę do bramki po raz trzeci (3:1). Gdy wydawało się, że Outsiders zaczynają odstawać, od 35. minuty wzięli się do roboty i w ciągu zaledwie sześciu minut odrobili wszystkie straty z nawiązką! (4:3). Ostatnie słowo należało jednak do Noname Team, który w 45. minucie ustalił wynik meczu na 4:4.

Co ciekawe to PKS Wariaty “ukąsił” jako pierwszy już w drugiej minucie, ale potem przyszła cała seria trafień w wykonaniu Noname Grunwald. Aż siedem kolejnych goli pozwoliło uciec na bezpieczny dystans, a do przerwy ta przewaga jeszcze delikatnie urosła (9:2). Po zmianie stron Noname nie uciekał już w tak zabójczym tempie, ale nie pozwalał rywalowi się zbliżyć i ostatecznie i tak zdobył aż szesnaście bramek, podczas gdy PKS zatrzymał się na pięciu.

PDCA Delikatesy bardzo dobrze weszły w mecz i już w czwartej minucie objęły prowadzenie. Skromna jednobramkowa przewaga utrzymywała się przed ponad pół godziny i dopiero w samej końcówce Lisek.App Wataha Wrocław wzięła się do roboty. W 40. minucie Wataha doprowadziła do wyrównania i losy zwycięstwa ważyły się do ostatnich chwil. Ostatecznie o zwycięstwie Watahy przesądził Krystian Keller, który tuż przed ostatnim gwizdkiem sędziego ustalił wynik meczu na 2:1!

GOJA Wrocław pokonała Przyjaciół z Boiska i zapewniła sobie tym samym miejsce w grupie mistrzowskiej pierwszej ligi! GOJA otworzyła wynik meczu w trzeciej minucie, natomiast PzB odpowiedziało dwoma kolejnymi trafieniami (2:1). Na przełomie pierwszej i drugiej połowy kontrolę odzyskała GOJA, która strzeliła trzy kolejne gole i znalazła się na dwubramkowym prowadzeniu (4:2). W dalszych fragmentach trwała wymiana ciosów i Przyjaciele zdołali nawet doprowadzić do wyrównania (5:5), ale ostatnie słowo należało do rywali, którzy strzelili dwa gole w końcówce i ostatecznie zapewnili sobie zwycięstwo.

Wolves Wrocław znaleźli się pod sporą presją, ale zdołali pokonać FC Hasbullę i ostatecznie zagrają w grupie mistrzowskiej. Pierwsza połowa nie układała się jednak po myśli Wilków. Hasbulla szybko znalazł się na dwubramkowym prowadzeniu i choć Wolves równie szybko zniwelowali straty, to w końcówce pierwszej części gry Hasbulla jeszcze trzykrotnie znalazł drogę do bramki przeciwnika (5:2). Mimo wielkich starań Wolves, Hasbulla trzymał dystans, ale w ciągu ostatniego kwadransa mistrzowie wiosny wrzucili wyższy bieg i dzięki czterem kolejnym trafieniom rzutem na taśmę odwrócili losy meczu, zapewniając sobie arcyważne zwycięstwo (9:8)!

Rocon Gumzamet Fidasz nie załapał się ostatecznie do grupy mistrzowskiej, ale zakończył fazę zasadniczą w wielkim stylu i pokonał Alpine Stars. Pierwsza połowa była wyrównana. Najpierw Fidasz strzelił dwa gole, po czym Alpine Stars odpowiedzieli dwoma trafieniami. Tuż przed końcem pierwszej części gry Fidasz wrócił jednak na prowadzenie i był to początek tego, co miało przynieść drugie 25. minut. Co prawda początek był spokojny, natomiast ostatni kwadrans został całkowicie zdominowany przez Rocon Gumzamet Fidasz, który zdobył aż pięć kolejnych bramek i w wielkim stylu ograł mistrza poprzedniej edycji jesiennych rozgrywek.

PD WildBoars zgodnie z oczekiwaniami ograli Kruk S.A. Co prawda to Kruk strzelił jako pierwszy, ale Dziki odpowiedziały aż pięcioma kolejnymi trafieniami i uciekły na bezpieczny dystans. Po zmianie stron Kruk był w stanie zaskakiwać defensywę przeciwnika, ale Dziki wciąż robiły swoje w ofensywie i trzymały dystans. Ostatecznie WildBoars wygrali ten mecz przede wszystkim siłą ataku, bo mimo że Kruk zdobył sześć bramek, to Dziki strzelili aż dwanaście goli i przystąpią do rywalizacji w grupie mistrzowskiej w bardzo dobrych nastrojach.

Flagman kończy fazę zasadniczą w dobrym stylu i dopisuje do swojego konta szóste zwycięstwo w sezonie! Początek starcia na boisku numer dwa należał jednak do BFC, które w 14. minucie było już na dwubramkowym prowadzeniu (2:0). Flagman szybko zniwelował straty, ale rywale zakończyli pierwszą połowę z przytupem i odzyskali przewagę (3:2). Po zmianie stron na boisku rządził już jednak Flagman, Kluczowy był okres między 31. a 42. minutą, w którym Flagman strzelił aż pięć kolejnych goli i tym samym rozstrzygnął losy tego spotkania. BFC próbowało jeszcze powalczyć, ale zdołało jedynie nieco zmniejszyć rozmiary porażki (7:4).