Port Lotniczy i PaliPali powalczą o Ekstraklasę!
Wiele emocji dostarczyła nam walka o grupę mistrzowską pierwszej ligi. Ostatecznie znalazły się w niej ekipy Port Lotniczy Wrocław i Future Stars PaliPali, które wygrały decydujące o losach awansu do czołowej czwórki spotkania.

Kozacy 69 już po czterech minutach prowadzili 2:0, ale w dalszej części pierwszej połowy ZW Automation wzięło się do roboty i zdołało odrobić straty (2:2). Tuż przed przerwą Kozacy ponownie wyszli na prowadzenie, a po zmianie stron znów uciekli na dwubramkowy dystans. ZW nie miało zamiaru się poddawać i próbowało jeszcze raz odwrócić losy meczu. Dwukrotnie udawało się łapać kontakt, ale Kozacy za każdym razem odpowiadali, a w samej końcówce dorzucili jeszcze dwa kolejne trafienie i rozstrzygnęli to spotkanie na swoją korzyść.

Sokół Wrocław objął prowadzenie w trzeciej minucie i utrzymywał je przed dłuższą chwilę. Dopiero w końcówce pierwszej połowy Piorun Zaodrze doszedł do głosu i dzięki trafieniom w 23. i 24. minucie zszedł na przerwę prowadząc 2:1. W drugiej części Piorun skorzystał z trafienia samobójczego rywali, po czym sam dorzucił jeszcze jedną bramkę i w 30. minucie miał już naprawdę przyzwoitą zaliczkę (4:1). Sokół nie był w stanie rozpracować defensywy przeciwnika, a ten w 47. minucie “ukąsił” jeszcze raz, ustalając wynik na 5:1.

CleverFrame Galacticos już w pierwszej minucie strzelili po raz pierwszy, ale na kolejne gole musieliśmy chwilę poczekać. Najpierw Motomyszy z Marsa wyrównały, następne Galacticos zaliczyli dwa kolejne trafienia, a tuż przed przerwą Motomyszy złapały kontakt (3:2). W drugiej części to Motomyszy zaczęły lepiej i dzięki dwóm bramkom w 32. minucie znalazły się nagle na prowadzeniu. O losach meczu przesądził ostatni kwadrans, a ten ułożył się już perfekcyjnie dla Galacticos. Trzy kolejne trafienia pozwoliły odwrócić im losy i zgarnąć arcyważne trzy punkty w kontekście walki o utrzymanie.

W starciu Dolnośląskiej Okręgowej Izby Inżynierów Budownictwa z FC Volat bardzo długo utrzymywał się bezbramkowy remis. Obie ekipy nie mogły przełamać ofensywnej niemocy przez całą pierwszą połowę i większość drugiej. Dopiero w 40. minucie DOIIB, a konkretnie Grzegorz Szymański sprawił, że wynik wreszcie się otworzył. Wydawało się, że Inżynierowie dowiozą skromne jednobramkowe prowadzenie do końca, jednak FC Volat ambitnie walczył i już przed ostatnim gwizdkiem doprowadził do wyrównania, ustalając wynik na 1:1.

Infor otworzył wynik meczu w piątej minucie, ale były to tylko miłe złego początki, bo w kolejnych fragmentach CHILL GUYS przejęli pełną kontrolę nad meczem. Już w pierwszej połowie udało się aż sześciokrotnie znaleźć drogę do bramki przeciwnika, a po zmianie stron bramkarz Infor jeszcze siedem razy musiał wyjmować piłę z bramki i CHILL GUYS ostatecznie wygrali aż 13:1, co zapewniło im też awans do grupy mistrzowskiej!

Spotkanie Foreign Front z Schaeffler rozkręcało się powoli, ale jako pierwszy rytm złapał Schaeffler, który w 17. minucie objął prowadzenie, a po zmianie stron dorzucił również drugą bramkę (2:0). O losach tego meczu całkowicie przesądził jednak ostatni kwadrans. To wówczas Foreign Front podjął rękawicę i próbował skrócić dystans, jednak za każdym razem, gdy łapał kontakt, Schaeffler znów uciekał. Walka trwała dosłownie do ostatnich chwil i Foreign Front robił co w jego mocy, by wyrównać, natomiast Schaeffler dowiózł korzystny wynik do końca.

Zespoły Ceresit i Port Lotniczy Wrocław stoczyły pasjonujący bój, który ostatecznie zakończył się zwycięstwem Portu. Lotnicza ekipa spisywała się lepiej w pierwszej połowie i od 19. minuty prowadziła 2:0. Potem nastąpił lepszy okres Ceresit, który złapał kontakt przed przerwą, a po zmianie stron doprowadził do wyrównania. Następnie Port Lotniczy na chwilę odzyskał prowadzenie, ale Ceresit odpowiedział dwoma kolejnymi trafieniami i po raz pierwszy w tym spotkaniu znalazł się na prowadzeniu (4:3). W ostatnich minutach trwała prawdziwa wymiana ciosów. Jeszcze w 47. minucie Ceresit miał jedną bramkę przewagi, ale kapitalna końcówka w wykonaniu Portu pozwoliła rzutem na taśmę strzelić dwa gole i odwrócić losy tego spotkania! Wygrana dała Portowi Lotniczemu grupę mistrzowską, a porażka sprawiła, że Ceresit wypadł z niej tuż przed linią mety.

Future Stars PaliPali musiał pokonać niezwyciężony do tej pory Jaxan, by znaleźć się w grupie mistrzowskiej i sprostało temu zadaniu! Wynik udało się otworzyć w trzeciej minucie, a do dziesiątej minuty PaliPali prowadziło już 2:0! Jeszcze przed przerwą Jaxan zdobył bramkę kontaktową i wydawało się, że to może być początek comebacku. W drugiej odsłonie Future Stars najpierw ponownie odskoczyło na dwubramkowy dystans, ale kilka chwil później Jaxan znów złapał kontakt. Ostatni kwadrans należał już za to w pełni do PaliPali, które uszczelniło defensywę, a do tego dołożyło jeszcze dwa trafienia i zapewniło sobie arcyważne zwycięstwo i miejsce w grupie mistrzowskiej pierwszej ligi!

Drugi mecz Mundurowych w tym tygodniu również nie ułożył się po ich myśli. Wydawało się, że Deichmann rozwieje wszystkie wątpliwości już w pierwszej połowie, bo prowadził 3:0 po 21. minutach, ale Mundurowi zaliczyli kapitalną końcówkę pierwszej części gry i jeszcze przed zejściem na przerwę zdołali odrobić wszystkie straty (3:3). Po zmianie stron Deichmann ruszył jednak z kolejnym ofensywnym natarciem, dzięki czemu między 30. a 42. minutą zaliczył cztery kolejne trafienia. Mundurowi walczyli ambitnie do samego końca, jednak zdołali tylko nieco zmniejszyć rozmiary porażki (8:5).

FC Dinamo Wrocław miało znakomity początek i po upływie jedenastu minut prowadziło już 3:0! Potem to jednak Black Fox zaczęli przeważać i do przerwy zmniejszyli straty do zaledwie jednego gola, a po zmianie stron dorzucili jeszcze dwa kolejne trafienia (4:3). Dobra seria skończyła się w 37. minucie, bo wówczas ponownie przebudziło się Dinamo, które po dwóch szybkich ciosach wróciło na prowadzenie (5:4). W 41. minucie Lisy jeszcze raz doprowadziły do wyrównania, ale końcówka spotkania należała już do Dinamo, a dwa trafienia Yehora Sokolenko ostatecznie zapewniły tej ekipie zwycięstwo.

Granie mecz po meczu zdecydowanie nie służyło Mundurowym, którzy ponieśli kolejną wyraźną porażkę. FC Kitsune już w pierwszej połowie zaznaczyło swoją dominację i schodziło na przerwę prowadząc 4:1. W drugiej części Kitsune jeszcze mocniej zepchnęło rywala do defensywy, co poskutkowało jeszcze siedmioma trafieniami, podczas gdy Mundurowych było stać jedynie na jeszcze jedną honorową bramkę.